Czarny jak ja – John Howard Griffin

czarny-jak-jaKoniec lat pięćdziesiątych. Młodziutka Halina Poświatowska wchodzi do jednej z amerykańskich restauracji i siada na wolnym miejscu. Szybko zostaje upomniana, że nie powinna, bo to część przeznaczona dla czarnych. Pamiętam, jak w listach pisanych z Ameryki zdziwiona jest tym podziałem w sklepach, restauracjach, autobusach czy toaletach. Nie potrafiła tego zrozumieć, nie było to dla niej naturalne. A jednak… Stany Zjednoczone – państwo chlubiące się tradycjami demokratycznymi – wciąż pozwalało na takie praktyki. John Howard Griffin pragnie obudzić swój kraj, potrząsnąć nim – wchodzi więc w skórę czarnego i udaje się na Południe. „Czarny jak ja” jest dowodem na to, jak głupi jest rasizm, jak bardzo nielogiczny i prymitywny.

Pomysł pisarza jest znakomity – dzięki zabiegom dermatologicznym i odpowiednim lekom zmienia kolor skóry. Wraz z tą zewnętrzną przemianą przychodzi wiele innych. Dla niego samego zaskakujące jest, w jaki sposób siebie postrzega: „Czułem się, jakbym był dwiema osobami naraz: jedną, która obserwuje z zewnątrz, i drugą, którą ogarnia panika, bo czuje się Murzynem aż do trzewi” (s. 24). To rozdwojenie dotyczy także relacji z innymi ludźmi, nawet z żoną, która nagle wydaje mu się niezwykle odległa, żyjąca w kompletnie innym i – w tym momencie – obcym dla niego świecie. Dla przechodniów mijanych na ulicach jest Murzynem, nikim więcej – to jest jedyna cecha charakteryzująca go i nikogo z białych nie interesuje nic więcej, został sklasyfikowany, zaszufladkowany.

Opisy jego pobytu na Południu są wstrząsające. Zachowania rasistowskie, z jakimi się spotyka, zadziwiają swoim prymitywizmem – plucie w twarz, pogardliwe komentarze, upokarzanie niemal na każdym kroku. Dzieli się z nami tą frustracją, która spotyka go codziennie, a jest elementem jego życia tak naprawdę tylko na chwilę. Ciągłe wyzywanie od brudasów, małp, niemożność korzystania z większości toalet i restauracji, odmawianie pracy, niskie zarobki, bieda i przyjmowanie tego z pokorą – bo nie ma innego wyjścia.

Jednak podobnie szokujące jest to, co wydarzyło się po publikacjach fragmentów reportaży. Griffin i jego rodzina spotkali się z ogromną niechęcią sąsiadów i znajomych. Groźby telefoniczne, kukła z jego wizerunkiem zawieszona na pętli na drzewie, a potem przez policjantów rzucona na śmietnik z przyczepioną karteczką, mówiącą: „Nie ruszać ścierwa pod groźbą kary” – to wszystko doprowadziło do przeprowadzki, ale na szczęście nie do zaprzestania działań przez pisarza.

„Czarny jak ja” to wstrząsający zapis pewnej zamiany ról – stania się na krótki czas Innym, niechcianym. Całkiem możliwe, że inspiracją dla autora był fakt, że widział Holokaust (przebywał wtedy w Europie). W przedmowie pisze: „Równie dobrze mógłbym być Żydem w Niemczech, Meksykaninem w niektórych stanach USA albo przynależeć do jakiejkolwiek innej gorszej grupy. Tylko szczegóły byłyby różne, historia byłaby ta sama” (s. 9). To obowiązkowa lektura w dzisiejszej Polsce, w czasach ogromnego lęku przed obcym i narastającej ksenofobii.

Tytuł: „Czarny jak ja”

Autor: John Howard Griffin

Tłumaczenie: Małgorzata Glasenapp

Wydawnictwo: W.A.B.

Premiera: 20 lipca 2016

About the author
Anna Godzińska
Ukończyła studia doktoranckie na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego, autorka tekstów o miłości poza fikcją w magazynie Papermint oraz o literaturze w Magazynie Feministycznym Zadra. Fanka kobiet - artystek wszelakich, a przede wszystkim molica książkowa;)

komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *