CYKL OPOWIADAŃ: Katarzyna Zwolska-Płusa – Ten drugi biegun (III)

0

18361052_1560282124016132_950141906_n

KAŻDY PRAGNIE

 

22.01.

Loguję się dziś dziesiąty raz i nie mogę niczego napisać. Maciek wraca.

Daj spokój. Jest tylu facetów. Czekam 😉

Darius72

Darius72, nie zapominaj, że nasz Krysi ma żonę 😉

AlmaFather

Nie rozśmieszaj mnie!

Darius72

Spierdalać, pedały!

K.

23.01.

Czuję narastającą złość. Znowu. A przecież już sto lat temu pogodziłem się z myślą, że Maciek to Maciek, że Maciek to facet, że ja to facet i że do cholery wciąż nie ma dowodów, żadnych kretyńskich dowodów, że to nie jest chorobą.

Pierdolisz jak podesrany, misiu. Dorosły faceta a zachowuje się jak dziecko. Tyle razy ci pisaliśmy, że to ORIENTACJA, czy tego chcesz, czy nie. Nie wyleczysz się z tego. To się w tobie nie zmieni. W***wia mnie ten twój chrześcijański bełkot, który nam serwujesz od wielu lat, waląc, k***a, gruchę i myśląc o FACECIE!

Xkacperx

Kacper, nie będę tłumaczył tego jeszcze raz. TO JEST KWESTIA WYBORU. Nie – nie tego, co czuję, ale tego, co robię. Jestem chrześcijaninem i wierzę, że wykraczam ponad swoją cielesność. Niepijący alkoholik wykracza. Były ćpun wykracza. Ja też wykraczam.

Krysi

Kolejny raz posługujesz się totalnie nietrafionymi analogiami. Niszczenie siebie poprzez alkohol czy narkotyki nie jest tym samym, co budowanie relacji. Jesteś mądry facet, więc dlaczego swoją orientację sprowadzasz jedynie do seksualności? Kochaj tego Maćka, ale daj sobie też szansę na zbudowanie dobrej, trwałej relacji z innym facetem, w którym się kiedyś zakochasz. Bo wierzę, że to jeszcze przed Tobą.

Litwinek89

Ale Litwinek, ja kocham, nie dupczę. I właśnie na tym to polega – mogę go kochać, ale nie będę z nim spał. Po pierwsze – on jest hetero, po drugie, nawet gdyby nie był – spanie z facetem nie mieści się w moim systemie wartości. Burzenie takiego systemu jest jeszcze gorsze od picia i ćpania, bo zabija duchowo. Teraz też czuję, że umieram, ale wierzę, że gdzieś tam wszystko to będzie mi wynagrodzone. Dostajemy tyle, ile potrafimy znieść.

K.

Wiesz, ja nawet nie wiem, czy Cię podziwiam, czy po prostu uważam za idiotę. Nie jestem wierzący i może dzięki temu jest mi łatwiej WIEDZIEĆ (bo nie jedynie wierzyć), że nikt nie ma prawa odbierać takim jak my prawa do budowania relacji! To w relacji, to w miłości, to w bliskości rodzi się człowieczeństwo. Zrozum. A Ty i Twoja aseksualna żona, to, przepraszam, Krzysiek, groteska.

Litwinek89

24.01.

Ten głupek oficjalnie ogłosił, że rezygnuje z prowadzenia terapii! Przecież to jest treść jego życia! Tyle razy mówił: „Krzysiek, ja pomagam ludziom otworzyć się na zmianę, to jest najpiękniejsze, bla bla bla”. Ok, rozumiem – kryzys. Zakochał się w pacjentce. A to, co ja przeżywam od lat? Od czasów studiów? Ba, przez ponad pół życia, odkąd zrozumiałem, że męskie pośladki są lepsze niż kobiece cycki? To jest prawdziwy kryzys! Gdy kochasz przyjaciela ze studiów, a potem swojego współpracownika! Chryste Panie, strzeż mnie przed złością na niego. Nie w nim leży wina… i dlaczego jest tak, że gdy tylko robi coś, co leży poza moim zasięgiem, co mnie w ogóle nie dotyczy, na co nie mam żadnego wpływu, to dosłownie trzęsie mną? Widząc go z kimś, z jakąś kobietą, z kimkolwiek, kto nie jest mną, zaczynam zachowywać się jak nastolatek. Robię się milczący, chłodny, albo nadmiernie pobudzony, i trajkoczę jak wariat… Zwyczajnie obrażam się albo udaję, że jestem kosmicznie szczęśliwy i nic, absolutnie nic, co z nim związane, mnie nie dotyczy.

17.01.

Czy Ty umiesz kochać kogoś z daleka? Z daleka, ale na tyle blisko, by czuć zapach jego perfum? Czy umiesz przechadzać się parkową alejką i zbierać jebane kasztany i zasrane szyszki z myślą, że mógłbyś zrobić z tego nawet jakąś pierdoloną kompozycję?

Wybaczcie przekleństwa. W domu nie mogę. W pracy nie mogę. Ale w tym bezmiarze patologii, którą jest Internet, czuję, że mogę wszystko.

Teraz tak: Maciek oszalał. Albo znormalniał, i nie wiem, co jest gorsze. Odkąd nie prowadzi terapii, zmienił styl. Nie pamiętam, kiedy widziałem go w garniturze. Teraz wygląda jak jakiś wokalista zespołu indie rockowego. Wiecie, co mam na myśli – koszula w kratę, jeansy, brązowe buty za kostkę luźno związane sznurówkami. Kupił sobie motocykl. Zapuścił nieco włosy. KUPIŁ MOTOCYKL I ZAPUŚCIŁ WŁOSY. Ale on już nie jest Maćkiem z pierwszego roku! Dlaczego mi to robi i znowu staje się Maćkiem z pierwszego roku? Dokładnie tym samym. Dokładnie tak samo pięknym i swobodnym. Przecież już przechodziłem przez to… Znosiłem go czytającego Kafkę na ławce, znosiłem go słuchającego Toola i marzącego o podróży do Indii, znosiłem go pachnącego lasem i jeziorem. Wszystko znosiłem. Wszystko pokonywałem. O wszystkim powoli zapominałem. Potem był etap Ewy i dziecka. Etap żałoby, etap zmiany. Spoważniał. Spoważniał też we mnie. Ja spoważniałem, uspokoiło się. A on powraca! Ot tak, bo przechodzi przyspieszony o jakieś dziesięć lat kryzys wieku średniego.

Boisz się, bo znowu jest ciachem? Nie zapanujesz nad sobą?

Xkacperx

Boję się, bo dzieje mu się krzywda. Tworzy sobie iluzję, że życie jest cykliczne, że wraca do przednich faz. A upływający czas jest brutalnie linearny. Co było, nie wróci – że tak posłużę się banałem.

K.

Krysi, trochę cię nie rozumiem. Dlaczego pieprzyłeś jego żonę?

Xkacperx

Bo był w niej.

K.

Jesteś pierdolnięty.

Xkacperx

20.01.

Maciek jest wszystkim, co dobre i mądre. Jest pachnący i bardzo czysty. Kiedyś próbowałem być taki jak on. Ale są ludzie, którzy potrafią być dobrzy – z oporami, ale potrafią. Jemu nie są potrzebne dogmaty, by utrzymywać swoją cielesność na kręgosłupie przyzwoitości. A ja, by żyć w zgodzie z jakimś porządkiem rzeczy, muszę stawać się ascetą. Jestem świętym Aleksym pedałów… Siedzę pod schodami we własnym gównie.

21.01.

Nie wspominałem Wam, że ta cała Małgorzata nadal tu jest? Ano jest. Miała wyjść w grudniu, ale zregresowała się utratą Maćka i siedzi w Przystani. Dziś podeszła do mnie i powiedziała:

– Panie Krzysztofie, widziałam, że młody doktor Jankowski wrócił.

Właściwie to nie wiedziałem, co mam jej odpowiedzieć na zdanie twierdzące, a wyraźnie oczekiwała jakiegoś komentarza.

– Wrócił z urlopu zdrowotnego w połowie stycznia.

Cholera, było w niej takie jakieś nieopisane napięcie. Otworzyła usta, by o coś zapytać (mam pewność, że to miało być pytanie, bo jej wargi ułożyły się w kształt „ALE” z wężowym ogonkiem na końcu). Było tam to zezłoszczone, wężowe „ALE” jak nic: „Ale ja nie rozumiem, ale dlaczego wyjechał, ale czemu nie prowadzi mnie już, ale przecież nic mi nie powiedział, ale nie odzywa się do mnie”, ale le le.

Zrobiło mi się jej szczerze żal. Maciek zostawia. Przeważnie robi to tak – najpierw przywiązuje do siebie (Boże, jak on mocno człowieka do siebie przywiązuje!); to przywiązanie jest wręcz pochłanianiem. Maciek pochłania sobą. Bo nagle okazuje się, że nie da się myśleć o nikim innym. Nagle są zapachy i smaki i dziwactwa, które kojarzą się tylko z nim. Oglądasz Detektywa Monka i obsesja mycia rąk przynależy już tylko do Maćka. Maciek to detektyw Monk. Potem człowiek grzęźnie w maćkowatości do tego stopnia, że przestaje zauważać miejsca od Maćka wolne. Uwierzcie – obsesja to coś, co wydaje się być tu eufemizmem. Maciek często się ekscytuje. Kiedyś powiedziałem mu nawet, że jest takim workiem na uwielbienie. Bo on uwielbia Fight Club, uwielbia Indie, uwielbia Irlandię, uwielbia quady, szarlotkę i sernik. Nie ma, że lubi. Lubić można stare kapcie. Coś się uwielbia albo to nie istnieje. Maćkowa ekscytacja jest zaraźliwa. Wchłonięty, wciąż podekscytowany człowiek orientuje się po chwili, że właściwie nie jest nikim ważnym. Nie tak ważnym, jak by chciał.

26.01.

Kiedy patrzę na Maćka, myślę: „Nie możesz być moim sensem życia. Jesteś kimś osobnym”. I to jest najgorsze. Brakujący puzzel nie odnajdzie się, nie wskoczy na odpowiednie miejsce…

Największym ludzkim błędem jest upatrywanie sensu życia w bytach przemijających. Człowiek nie powinien twierdzić, że posiada sens życia. Powinien dostrzegać sens, żyć zgodnie z sensem, ale nie może, do cholery, twierdzić, że go ma! Po pierwsze dlatego, że życie jest nietrwałe, a sens musi wykraczać poza życie, cielesność i czasowość. Sens i życie to antyteza. Gdy ktoś ci mówi: „Jesteś moim sensem życia” – uciekaj. Bo on chce cię pochłonąć, bo uważa, że cię posiądzie. Sens jest święty i nie można go mieć. Nikt, kto mówi, że odnalazł w tobie sens życia, nie wie, czym jest prawda. Zrozum, że nie możesz być sensem, bo nie masz takich możliwości bytowych. Przebrany za sens, wchłonięty, udawany i obciążony, zostaniesz przedmiotem (nawet nie podmiotem) kultu. Bo sens zawsze leży poza, można go odkrywać i czerpać z niego, ale nie można go mieć. W żadnej żywej istocie. W żadnym pięknym przedmiocie i w żadnej inspirującej pasji. W tobie również.

28.01.

Maciek bardzo przeżywa śmierć naszego samobójcy Adama. Nie mówi o tym, ale znam go na tyle dobrze, by dostrzegać takie rzeczy jak: obskubane paznokcie (nie obgryza ich, bo to niehigieniczne), skręcone włosy nad prawą brwią (bawi się nimi i je gniecie, gdy jest zdenerwowany) oraz zmniejszone od niewyspania oczy. Maciek ma duże oczy. A teraz wyglądają, jakby odpadła z nich farba – tam na górze, przy powiekach. To oczy manekina.

Wiecie co, wczoraj się przeraziłem. Siedzieliśmy w stołówce – nowy-stary Maciek i ja. Był obrócony kolanami w stronę stolika Małgorzaty. Wiadomo, chciałby do niej iść. Czekaliśmy na drugie danie, gdy dostrzegłem w tych pomniejszonych oczach Maćka cień. Cień wymknął się ze źrenic, doskoczył do stolika Małgorzaty, na ułamek sekundy objął puste krzesło po Adamie, dopadł klatkę piersiową dziewczyny i wrócił do właściciela. Gdy mój odmieniony przyjaciel podniósł oczy, zobaczyłem w nich ten przyczajony twór podświadomości – pewny siebie, zadowolony, klasycznie piękny. „Boże, Maciek pozbył się konkurenta”, przemknęło mi przez myśl.

14.02.

Dziś obchodzimy nasze najważniejsze święto – dzień patrona obłąkanych. Oczywiście wszystko ma wymiar nieoficjalny. Jakiś czas temu Maciek wpadł na pomysł, by personel robił sobie podarunki, ale wiecie – nie zwykłe, tylko takie szalone (dobre słowo, nie ma co). Dwa lata temu dostałem od Starszej lusterko z napisem „Lustro Lacana. Zintegruj się”. Kocham Starszą! Ma prawie siedemdziesiąt lat, ale jej dusza zatrzymała się chyba w wieku dwudziestu. Mam wrażenie, że wciąż przechodzi późną adolescencję.

Długo nie pisałem. Atmosfera szaleństwa, która ostatnio rozpanoszyła się w Przystani, dotknęła i mnie. Śmierć chłopaka wciąż jest na językach ludzi, dziwne zachowanie Maćka coraz bardziej rzuca się w oczy, a ja zacząłem nawet podejrzewać (głupek ze mnie!), że on mógł mieć z tym samobójstwem coś wspólnego. Ten cień… nie mogę przestać o tym myśleć. W końcu zapytałem go, gdzie on wtedy w ogóle był… Spojrzał na mnie pełen półprzytomnego oburzenia (tak, jest to możliwe), potem zironizował poprzez podniesienie lewej brwi, skrzywił usta i puknął się w czoło. Poczułem się komicznie, zeszło ze mnie powietrze, coś połaskotało mnie w żołądek – i tyle. Po powrocie do mieszkania jednak znowu osiadł na mnie cień z tego maćkowego spojrzenia i nie mogłem spać. Kurwa! Co się tutaj dzieje? Niedługo nikt nie odróżni nas od pacjentów – nawet tych ze wschodniego skrzydła. Bo to działa tak, słuchajcie, że kitle, które nosimy, to nie jest kwestia jakiegoś BHP czy coś. My je nosimy, by się odróżniać. Po to mamy dyżurki, po to mamy pokoje socjalne i osobne kible. „Ja jestem pan doktor, ja nie jestem wariat” – tylko takich koszulek nam brakuje. Zachowujemy się tak, jakby szaleństwo było zaraźliwe.

PS Wczoraj oglądałem gejowską pornografię. Piszę to, bo i tak mnie nie zlinczujecie, pedały. Każdy pragnie „bliskości”.

20.02

Dziwnie to wygląda, jak pod bramę Dębowej Przystani podjeżdża policja. Jakby do snu wjeżdżała. A może my wszyscy tutaj jesteśmy snem?

Podziel się

O autorze

Kinga Młynarska

Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

Odpowiedz