Coś się dzieje w Valdemarze, czyli „Kroniki Kolegium. Intrygi” Mercedes Lackey

0

stThumbnailPluginIntrygi to druga i najsłabsza z pięciotomowej serii Kroniki Kolegium Mercedes Lackey. Ci, którzy czytali pierwszy tom i im się spodobał, będą zaskoczeni rozwojem serii. Czy raczej brakiem takowego, bo drugi tom to całkowite powtórzenie poprzedniego, co stawia pod znakiem zapytania przemiany emocjonalne i dokonania bohaterów w Początku.

Lackey nigdy nie bała się poruszać mrocznych tematów w swoich młodzieżowych powieściach. Czytając jednak, co spotyka Magsa w Kolegium Heroldów, można zacząć się zastanawiać, czy autorka nie przekroczyła pewnej granicy. W pierwszym tomie poznaliśmy Magsa, dziecko-niewolnika z kopalni diamentów, sierotę poddawaną nieustannej przemocy. Rozpoznany przez swojego Towarzysza Dallena chłopiec trafia do stolicy Valdemaru i zaczyna szkolenie przeznaczone dla Heroldów – magów, dyplomatów i dowódców tego świata, połączonych niezwykłą telepatyczną więzią ze swoimi Towarzyszami, rasą inteligentnych koni. Początek przedstawiał to, co złe, podłe i okrutne, ale dostarczał też odpowiedniej dawki eskapizmu i niósł ze sobą obietnicę, że świat można naprawić.

Intrygi nie wywiązują się z tej obietnicy. Kolegium zostaje przedstawione jak każda inna szkoła z internatem, gdzie znęcanie się nad uczniem jest ignorowane przez nauczycieli. Przyjaciele Magsa zawodzą go całkowicie w momencie, gdy potrzebuje ich najbardziej, próbują też wykorzystać go do własnych celów. Ksenofobia stała się najwyraźniej częścią kultury Valdemaru, ponieważ plotki o cudzoziemskim pochodzeniu Magsa wystarczą, aby stał się ofiarą prześladowań tak zażartych, że gotowy jest na ostateczność. Trudno ocenić, czy bohaterowie powieści zachowują się jak trzynastolatkowie, egocentrycznie i nieodpowiedzialnie, czy też autorka postanowiła wykorzystać szkolną przemoc, wykluczenie i tendencje samobójcze jako narzędzia fabularne. Tym bardziej, że niewiele w pierwszym tomie sugerowało taki obrót wydarzeń. Jednakże sytuacje rodzinne Leny i Beara są głęboko przemocowe i wyjaśniają, czemu nikt z tej trójki nie jest w stanie nawiązać normalnej relacji. Lena wie, że ojciec jej nie kocha, Bear jest czarną owcą rodziny, a Mags ma potężne braki w socjalizacji. Niemniej główny bohater zachowuje się najrozsądniej z całej trójki i moment, w którym wygarnął reszcie, że są kiepskimi przyjaciółmi, był jednym z najprzyjemniejszych w tym tomie. To też sygnalizuje pewną zmianę w twórczości Lackey. Do tej pory tego rodzaju przemowy rzucano w twarz tylko antagonistom, tak złym, że niezdolnym do samodzielnego dostrzegania swoich błędów. Dobrzy bohaterowie rozwijali się moralnie i sami dochodzili do tego, co zrobili źle. Powiedziałabym, że to pozytywne zaskoczenie – autorka z takim doświadczeniem i dorobkiem wciąż potrafi zmienić podejście na lepsze. Pierwszy raz czytam też u niej o tak niedoskonałych bohaterach i jestem zaintrygowana, dokąd zmierza ta seria.

Konstrukcja fabuły obnaża funkcjonowanie Intryg jako zapchajdziury pomiędzy tomami – dzieje się tak niewiele i tak powoli, że można mrugnąć i przegapić jakiś fragment informacji istotnych dla akcji. Zdecydowanie zbyt dużo miejsca poświęca się szkolnym sportom. I chociaż sama koncepcja sportu w wykonaniu ludzi i Towarzyszy jest bardzo ciekawa, jej realizacja już taka nie jest. Druga linia fabularna okazuje się o wiele ciekawsza: wyrocznie odkryły spisek na życie króla, w ich przepowiedni znalazło się także miejsce dla Magsa, co równało się oskarżeniu go o zdradę. Rzeczywiście na dworze zawiązuje się spisek, a Mags podejmuje się roli szpiega, także po to, by poznać prawdę o swoim pochodzeniu. Ten fascynujący wątek zawiązuje się już w pierwszym rozdziale… a potem powraca dopiero w przedostatnim. Pomiędzy nimi można znaleźć wyłącznie szkolne rozgrywki magicznej piłki nożnej i nastoletnie dramaty, a także okropne przykłady zaniedbań ze strony Heroldów. Tworzenie Kolegium przypomina pod względem organizacyjnym Konstytucję dla Nauki – powoduje bałagan, pozwala na szerzenie się nadużyć i nie rozwiązuje żadnych problemów, tworząc jedynie nowe.

Powieść ma też swoje zalety. Wątek szpiegowski, chociaż traktowany po macoszemu, jest ciekawy. Intrygi mają też metawymiar, ponieważ czołowy antagonista reprezentuje mentalność typową dla krytyków twórczości Lackey, stwierdzając wprost, że „Valdemar to zdemoralizowana kraina, zamieszkała przez mięczaków żyjących w perwersyjnym związku ze swoimi zwierzętami”. Dla kogoś, kto czytał wiele tego typu recenzji Ostatniego Maga Heroldów, komiczne odniesienie jest jasne.

Niestety, Intrygi kończą się o wiele za szybko i przez to niekonkluzywnie. Wciąż mam wrażenie, że to raczej wprowadzenie do kolejnego tomu niż samodzielna powieść. W pewien sposób resetuje rozwój bohatera z poprzedniej części serii i wnosi niewiele informacji. Zasadniczo można przeskoczyć nad nią od razu do trzeciego tomu bez większej szkody. Nie należy też zrażać się do serii, bo Kroniki Kolegium mają jeszcze wiele do zaoferowania.

Tytuł: Intrygi

Autorka: Mercedes Lackey

Seria: Kroniki Kolegium, tom II

Tłumaczenie: Joanna Szczepańska

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Liczba stron: 326

Rok wydania: 2018

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(ur. 1988) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Autorka "Fandomu. Fanowskich modeli odbioru" (2018) i szeregu analiz poświęconych popkulturze. Pisze pracę doktorską na temat przemian autorstwa w kulturze zachodniej. Prowadzi badania z zakresu pornografii, kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

Odpowiedz