„Cienie spoza czasu. Antologia opowiadań w hołdzie H. P. Lovecraftowi”

Wpływ twórczości Howarda Phillipsa Lovecrafta na innych artystów to swoisty fenomen. Jego dzieła stały się inspiracją nie tylko dla setek fanów, ale i wielu kolegów po fachu, nawiązujących bądź wręcz tworzących tzw. „mitologię Cthulhu”¹. Ale to nie wszystko. Oprócz dzieł literackich, powstawały i wciąż powstają filmy oraz utwory muzyczne. Cthulhu i spółka są obecni w przeróżnych grach.

„Cienie spoza czasu. Antologia opowiadań w hołdzie H. P. Lovecraftowi” to książka, w której opublikowano jedenaście tekstów. Wstępem opatrzył ją S. T. Joshi, badacz życia i literatury Cienia z Providence, autor wydanej także w Polsce biografii pisarza.
Dwa najlepsze opowiadania w tym zbiorze to „Pustkowia” F. Paula Wilsona oraz „W labiryncie Cthulhu” Iana Watsona. „Pustkowia” to pod wieloma względami tekst podobny do „Koloru z przestworzy” H. P. Lovecrafta. Nastrojowe opowiadanie, którego tłem są Sosnowe Pustkowia. Obszar trudny do zbadania i wciąż kryjący w sobie wiele tajemnic. Jedną z nich są „sosnowe światła”. Teoria punktów stycznych i zasłon między światami, które najcieńsze są w równonoc wiosenną i jesienną, dobrze wpasowała się w to, co pisał H. P. Lovecraft. On również używał w swoich opowiadaniach dni funkcjonujących w wielu mitologiach, które sprzyjają niecnym rytuałom, np. w opowiadaniach „Koszmar w Dunwich” czy „Coś na progu” taką datą jest noc z 31 października/1 listopada – celtyckie Samhain. W tę noc zacierała się granica między światami, między tym, co martwe, a tym, co żywe.
„Pustkowia” mają wyjątkowy klimat, są dobrze skomponowane i prowadzą czytelnika do uchylenia rąbka kosmicznej tajemnicy. Autorowi udało się wydusić esencję prawdziwej obcości. Spełnił też postulat, o którym pisał we wstępie S. T. Joshi:

„Najlepsze „imitacje” Lovecrafta to, paradoksalnie, te, które rozszerzają bądź wykraczają poza jego koncepcje. Tylko wtedy dzieło zyskuje niezależną wartość estetyczną – a przynajmniej jej potencjał – jeśli posiada inne literackie wartości, które wynoszą je ponad przeciętny poziom²”.

Bardzo ciekawym tekstem jest „W labiryncie Cthulhu” Iana Watsona. Grupa turystów zwiedza cmentarz Staglieno w Genui. Zresztą trzeba podkreślić bardzo dobry wybór tła do tego opowiadania. Kto widział bowiem rzeźby z tej nekropolii, wie, jak mogą one działać na wyobraźnię.

Niewinna wycieczka szybko zmienia się w koszmar, gdy w telewizji pojawiają się niepokojące raporty o atakujących ludzi morskich potworach. Okazuje się, że cmentarza nie da się opuścić. Wkrótce pojawia się w nim potwór. Gra w grę, której reguł uwięzieni turyści nie znają. „W labiryncie Cthulhu” naładowane jest grozą i przerażeniem człowieka wobec istoty, której nie jest w stanie pojąć. Plus za subtelne wykorzystanie w fabule tematu akceleratora cząstek w Genewie, który wzbudził liczne obawy.

Interesującym tekstem jest także „Przyciąganie” Ramsey’a Campbella, w którym dużą rolę odgrywają sny. Jak wiadomo, Cthulhu i inne złowieszcze istoty spoczywają martwi lecz śniący w zatopionym mieście R’lyeh. Jednak mogą komunikować się z wrażliwymi ludźmi poprzez sny. I zazwyczaj zwiększenie ich aktywności nie wróży niczego dobrego. Tak właśnie jest w „Przyciąganiu”. Choć tekst zaczyna się leniwie, im dalej, tym lepiej.

Duże wrażenie na czytelnikach H. P. Lovecrafta wywarł „Necronomicon”, księga spisana przez szalonego Araba, Abdula Alhazreda. Niektórzy uwierzyli w jego istnienie, inni stworzyli własne wersje, które można znaleźć w sieci. Alan Dean Foster w tekście „Wystąpił błąd krytyczny pod adresem…” opowiada o szantażyście, który zdobył prawdziwy „Necronomicon”, dający ogromną władzę i grozi opublikowaniem go w sieci, jeżeli nie otrzyma 10 milionów dolarów. Ale trafiła kosa na kamień. Ciekawy i zgrabnie napisany tekst.

„Sekret noszony w sercu” Morta Castle to historia o poszukiwaniu nieśmiertelności, która sporo zawdzięcza nie tylko H. P. Lovecraftowi, ale i człowiekowi, który był dlań inspiracją – Edgarowi Allanowi Poe’mu. Tekst stylistycznie jest najbardziej zbliżony do prozy Cienia z Providence i ma sporo staroświeckiego uroku.

Z kolei Kim Newman w „Grubej rybie” nawiązał do „Widma nad Innsmouth”, ale do wyznawców Dagona dorzucił detektywa rodem z pisarstwa Raymonda Chandlera. Wyszła z tego historia o śledztwie w brudnym świecie mafii i hollywoodzkich gwiazdek, zmieszana z grozą czającą się w głębinach.

Graham Masterton pobawił się nieco historią w opowiadaniu „Will”. Wymyślił sobie bowiem, że nawet William Szekspir zetknął się z Wielkimi Przedwiecznymi i zaciągnął u nich poważny Dług. Z konsekwencjami tego odkrycia będzie sobie musiał poradzić pewien archeolog. Na pozór absurdalna historia, którą wyszła spod pióra Mastertona, okazała się całkiem smaczna.

„Pan tej Ziemi” Gene Wolfe to opowieść o badaczu folkloru, który poszukuje informacji o duchożercy. Znali go już starożytni Egipcjanie pod imieniem An – uat, Pan tej Ziemi. Oczywiście, istota okazuje się znacznie starsza, a bohater będzie miał okazję spotkać ją osobiście. Pomysł ciekawy, ale końcówka trochę zawodzi.

A na koniec trzy teksty, które niezbyt przypadły mi do gustu. „Iran political fiction” Tomasza Drabarka to laureat konkursu na opowiadanie. Nawiązania do Lovecrafta są bardzo delikatne, ale to nie największy grzech. Tekst jest poszatkowany, przeładowany niepotrzebnymi informacjami dotyczącymi Bliskiego Wschodu. Brak również wyrazistego bohatera. W sumie dość nużąca lektura.

„Pierwiastek zła” Edwarda Lee określanego jako mistrza grozy ekstremalnej, jest zapewne charakterystyczny dla jego twórczości. Tyle że oprócz opisu makabry, seksu i rzuconego mimochodem imienia Yog – Sothotha, nie ma zbyt wiele do zaoferowania.

Podobnie jak „Dziedziniec” Alana Moore’a, w którym bohater próbuje wyjaśnić zagadkowe zbrodnie. Tak trafia na ślad aklo, niby narkotyku, a w gruncie rzeczy czegoś w rodzaju pra – języka. Owa idea kompletnie do mnie nie przemawia.

Podsumowując, z „Cieniami spoza czasu” jest jak z większością antologii. Oprócz tekstów bardzo dobrych i dobrych trafiły się też słabe. Jednak dobre przeważają, a dla fanów twórczości H. P. Lovecrafta to z pewnością pozycja obowiązkowa.

Barbara Augustyn

Tytuł: „Cienie spoza czasu. Antologia opowiadań w hołdzie H. P. Lovecraftowi”

Wydawnictwo: Dobre Historie

Liczba stron: 354

Data wydania: 2012

¹ Więcej na ten temat można przeczytać w artykule – „Mitologia Cthulhu”.

² S. T. Joshi, „Wstęp” [w:] „Cienie spoza czasu”, Wrocław 2012, s. 6 – 7.

About the author
Barbara Augustyn
Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *