Cherem – Dariusz Domagalski

Ostatnimi czasy tematy biblijne są dość często eksploatowane w literaturze. „Odkrywanie” tajemnic ukrytych na kartach księgi, doszukiwanie się powiązań i nadinterpretacje, pozwoliły niejednemu autorowi postawić swoją powieść na regale księgarni z dumnym napisem „Bestseller”. Niezwykle trudno połączyć ze sobą ciekawą fabułę i wątki nadprzyrodzone, tak by czytelnik nie musiał co chwila zastanawiać się „jak to do cholery w ogóle możliwe?”. Tym bardziej cieszy, gdy ta sztuka udaje się Polakowi.

Okładka powieści Dariusza Domagalskiego „Cherem” straszy (choć w pozytywnym tego słowa znaczeniu) czytelników rzeźbą spoglądającą na panoramę Gdańska. Trudno wyczytać z jej oczu, czy widok spowitego we mgle miasta ją przeraża czy napawa gniewem. Przyglądając się dłużej grafice dostrzegamy biblijne cytaty oraz symbole, które pozornie nie mają z Pismem nic wspólnego. A żeby jeszcze bardziej zachęcić czytelnika do zagłębienia się w lekturę, może on przeczytać buńczuczne zdanie: „Wstrząśnie Twoją opinią o chrześcijaństwie”. Czy tak jest w rzeczywistości, trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Każdy ma swoje własne odczucia i przemyślenia, ale jedno jest pewne – „Cherem” zawiera wiele interesujących informacji, a jakie wnioski z nich wyciągną czytelnicy, zależy już tylko od nich samych.

Historia opowiedziana w książce skupia się wokół postaci Andrzeja Kamińskiego, agenta ABW z Departamentu Zwalczania Sekt Religijnych. Jednak autor powieści nie skupia się tylko na głównej postaci. Czytelnik będzie miał możliwość zobaczenia m.in. jak wygląda Gdańsk oczami, zdawałoby się porządnego studenta, który pewnego dnia wspiął się na pomnik Neptuna by ogłosić rychły koniec świata zgromadzonym wokoło turystom. „Cherem” już od pierwszych stron pokazuje swój pazur, rzucając czytelnika w odległe krainy i czasy, by za chwilę przenieść go na polskie drogi. Agent ABW zostaje skierowany do Trójmiasta, gdzie ma zbadać sprawę dziwnych przedmiotów znalezionych w jednym z kontenerów. Policja nie jest w stanie zidentyfikować znaleziska, ale podejrzewa, że było ono przeznaczone dla jakiegoś nieznanego kultu. Identyfikacji przedmiotów podejmuje się pewien profesor, a Kamiński zaczyna zagłębiać się w śledztwo, które doprowadzi go wprost w paszczę mafii i ramiona pięknej kobiety. Jakby tego było mało, po Trójmieście grasuje zamaskowany osobnik, którego lepiej nie spotykać w ciemnym zaułku. No chyba, że ktoś lubi oglądać swoje wnętrzności malowniczo rzucone na brudny bruk.

Z początku czytelnikowi może się wydawać, że autor wrzucił do jednego worka pełno niezwiązanych ze sobą wątków. Nic bardziej mylnego, wystarczy chwilę poczekać, a wszystko pięknie się wyjaśni. No i niestety, tutaj pojawia się mały zgrzyt. Akcja rozwija się szybko i potrafi wciągnąć na dobre, jednak gdy dochodzi do jej kulminacji, napięcie siada. Może spowodowane jest to tym, że odgadnięcie dalszych losów bohatera nie jest znowu takie trudne. Ale czytelnikowi w żaden sposób nie będzie to przeszkadzało, ponieważ „Cherem” się pochłania, a nie po prostu czyta. Rozdziały przechodzą jeden w drugi, mieszają się wątki niczym w najlepszym koktajlu, a strony miło szeleszczą pod palcami z prędkością światła.

Styl w jakim napisano „Cherem” jest przejrzysty i wyważony, choć miejscami potrafi nużyć. Ile razy można czytać jaki program pocztowy używany jest przez Kamińskiego i na jakim laptopie? Wydawać by się mogło, że autor dostał sowity czek za umieszczanie nazw produktów wewnątrz powieści. Za to wybierając się do Gdańska z książką pod pachą, bez problemu powinniście się odnaleźć w topografii miasta. Pościgi  podążające ulicami są tak szczegółowo opisane, że niepotrzebna będzie żadna mapa Trójmiasta. Wystarczy wrócić na chwilę do odpowiedniego rozdziału powieści. Warto chwycić za „Cherem”, chociażby po to by poznać kilka naprawdę interesujących faktów na temat chrześcijaństwa. Czy są one na tyle obrazoburcze, by książka zyskała status „przeklętej przez Kościół”. Raczej nie, ale z pewnością jest to kawał dobrej rozrywki.

Bartosz Szczygielski

Ocena: 4/5

Autor: Dariusz Domagalski

Tytuł: Cherem

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Data wydania: 2011

Liczba stron: 336 stron


About the author
Bartosz Szczygielski
- surowy i marudny redaktor, który oglądałby świat najchętniej z perspektywy dachu psiej budy, oparty o maszynę do pisania. Czyta wszystko, co wpadnie mu w ręce i ogląda wszystko, co wpadnie mu w oko. Chciałby kiedyś przytulić koalę i zobaczyć zorzę polarną – niekoniecznie w tym samym czasie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *