Celtyckie wędrówki po Zaświatach – „Podróż łodzi Maela Dúina”

Zaczerpnięty z mitologii celtyckiej motyw wędrówki bohatera po tajemniczych i niezwykłych światach stał się inspiracją zarówno dla echtrai, jak i dla immrama (podróże). Chyba najbardziej znaną i najpiękniejszą z nich jest powstała nie później niż w X wieku „Podróż łodzi Maela Dúina”. Niektóre źródła przypisują autorstwo tego dzieła Aedowi Finn.

Mael Dúin, podobnie jak bohaterowie wielu innych celtyckich mitów (choćby Artur Pendragon) był dzieckiem nieślubnym i nie znał swego prawdziwego pochodzenia. Wychowywała go królowa, przyjaciółka matki, wraz z własnymi dziećmi. Przez przypadek poznał prawdę o sobie. Dowiedział się też, że jego ojca, Aililla Ochair Āga, zamordowali włóczędzy z Leix. Mael Dúin postanowił go pomścić. Ponieważ wyjaśniono mu, że do Leix należy popłynąć morzem, udał się do druida, by zasięgnąć porady odnośnie planowanej podróży.

Druid wyznaczył dzień, w którym należy zacząć budowę łodzi i liczebność załogi – siedemnastu mężów. Było to tzw. prawo geasa. Wypowiadając takie zalecenia, druid związał Mael Dúina magiczną mocą. Złamanie nakazu musiało przynieść nieszczęście. Jednak gdy bohater odbił od brzegu, trzej jego bracia mleczni popłynęli za nim i – wbrew nakazowi druida – przyjęto ich na pokład.
Po całym dniu żeglugi wędrowcy dostrzegli dwie wysepki. Dochodziły z nich głośne przechwałki. Jeden z mężczyzn chełpił się, że nie ma lepszego wojownika niż on, gdyż zabił Aililla Ochair Āga, a żaden z jego krewnych nie zdołał się zemścić na mordercy.

Gdy cel wyprawy zdaje się tak bliski, na morzu rozpętuje się burza i znosi łódź Mael Dúina daleko na morze. Bohater szybko domyśla się, dlaczego przyroda jest mu tak nieprzychylna. To kara za złamanie prawa geasa, nałożonego przez druida. By zadośćuczynić za swoje nieposłuszeństwo, postanawiają pożeglować tam, gdzie ich Bóg, wiatr i morze poniosą. Tak zaczyna się historia ich niezwykłej podróży. W sumie odwiedzają trzydzieści jeden wysp, na których czekają ich niezwykłe przygody.

Na jednej mrówki ogromne jak źrebięta próbują pożreć wędrowców. Na innych natykają się na demony urządzające wyścigi konne czy bestię szybszą od wiatru.
Ale są też miejsca, gdzie na wędrowców czekają jakby specjalnie dla nich przygotowane zapasy. Na jednej z wysp rosły jabłonie rodzące złote jabłka. Żyły tam też czerwone świnie, w ciągu dnia zajadające się jabłkami, a nocami kryjące się pod ziemią. Po zmierzchu przylatywały ptaki, by się pożywić. Mael Dúin uznał, że skoro ptaki odlatują bez szwanku, to i oni mogą wyjść na brzeg, by uzupełnić zapasy. Jednak ziemia okazała się tak gorąca, że ledwo zdołali po niej chodzić i zaraz po tym, jak napełnili łódź jabłkami, odpłynęli.

Jabłoń jest nierozerwalnie związana z celtyckimi wyobrażeniami o Zaświatach. Sama nazwa najczęściej kojarzona z celtyckim rajem – Avalon (Annwn) – oznacza Wyspę Jabłoni. Stąd też ten motyw pojawia się w immrama wielokrotnie, a spożywanie tych owoców na symboliczne znaczenie. Innym razem Mael Dúin zabrał na pokład gałąź, na której po trzech dniach pojawiły się jabłka. Żeglarze żywili się nimi aż przez czterdzieści dni i w ogóle nie odczuwali głodu.

Zemsta za złamanie prawa geasa dosięgła mlecznych braci Mael Dúina. Jeden został ukarany za chciwość. Wędrowcy dopłynęli bowiem do wyspy, gdzie zastali przygotowaną dla nich ucztę. Był tam też skarbiec, strzeżony przez kota. Gdy jeden z mlecznych braci chwycił złotą bransoletę, kot spalił go na popiół.

Kara spotkała także drugiego z mlecznych braci. Tym razem na wyspie, gdzie mieszkali ludzie wiecznie pogrążeni w żałobie. Żeglarze rzucali losy, kto ma wyjść na brzeg i padło właśnie na niego. Gdy tylko postawił stopę na lądzie, smucił się wraz z jej mieszkańcami. Nie można go było uratować.

W końcu żeglarze dotarli do wyspy, gdzie spotkali starca, którego jedynym ubraniem były włosy. Wyznał, że pochodzi z Irlandii. Przepowiedział też, że wędrowcy bezpiecznie wrócą do domu – wszyscy oprócz jednego.

Na swej dalszej drodze spotykali wiele cudów m. in. srebrny słup, do którego przywiązana była ogromna srebrna sieć. O jej rozmiarach najlepiej świadczy fakt, że łódź przepływa przez oko sieci. Diurán zabiera ze sobą jej kawałek i ślubuje, że gdy wróci szczęśliwie do ojczyzny, złoży go w darze na ołtarzu w Armagh.

W końcu żeglarze trafiają na wyspę, którą można utożsamiać z Tir mBan znaną z opowieści o Branie synu Febala¹. Tu także na przybyszów czekają uczty i kobiety. Królowa pragnie, by przybysze zostali u niej na zawsze. Zauroczony nią Mael Dúin nie ma ochoty opuszczać wyspy, ale ulega presji towarzyszy. Trzykrotnie odbijają od brzegów wyspy – trzykrotnie królowa rzuca Mael Dúinowi kłębek nici, który on chwyta i tym samym łódź wraca do brzegu. Za czwartym razem inny żeglarz chwyta kłębek. Diurán odcina mu rękę i odpływają.

Następny epizod wiąże się z wpływami chrześcijaństwa i opowieściami o morskich podróżach św. Brendana. Na wielkiej wyspie natykają się bowiem na kościół i starego zakonnika – jednego z piętnastu uczniów św. Brendana z Birr, którzy wyruszyli w pielgrzymią żeglugę. Jest tu także olbrzymi ptak o bardzo ciekawych zwyczajach. Odwiedzają go i troszczą się o niego dwa orły. Przygotowują mu kąpiel – zrywają trochę owoców i rzucają je do jeziora, a jego woda przybiera kolor czerwony. Po takiej kąpieli ptak nabiera sił. Diurán zanurzył się w wodzie i dzięki temu przez całe życie nie zachorował, ba, nie stracił nawet zęba ani włosa z głowy.

Na kolejnej wyspie, gdzie wszyscy się radują i weselą, przeznaczenie dosięga trzeciego z mlecznych braci. Ledwo schodzi na ląd, od razu się do nich upodabnia.

Spotkany na innej wyspie pustelnik przepowiada, że znajdą zabójcę ojca Mael Dúina, ale muszą go oszczędzić w podzięce, że Bóg ocalił ich od wielu niebezpieczeństw. Dostrzegają irlandzkiego sokoła na niebie i płynąc za nim docierają do kraju. Diurán dotrzymuje słowa i składa srebro na ołtarzu w Armagh.

W „Podróży łodzi Maela Dúina” splatają się w spójną całość dwa na pozór zupełnie odrębne światy – chrześcijański i celtycki. Obok opieki Boga, spotkania z uczniem św. Brendana na równych prawach występuje druid, celtycki Zaświat – Tir mBan czy niezwykłe stwory. Mael Dúin to celtycki homo viator. Jego wędrówka przypomina dwie inne słynne i z pewnością bardziej znane opowieści – tułaczkę Odyseusza oraz podróże Sindbada Żeglarza. We wszystkich tych historiach człowiek musi mierzyć się z siłami potężniejszymi od niego oraz pokutować za błędy i igranie z siłami nadprzyrodzonymi. Immrama o Mael Dúinie można odczytywać jako kolejną ciekawą opowieść, ale jak to z mitami bywa, otwiera też pole do dyskusji nad problemami uniwersalnymi.

¹Więcej na ten temat można przeczytać w artykule – „Celtyckie wędrówki po Zaświatach – echtrai”.

Barbara Augustyn

About the author
Barbara Augustyn
Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

5 komentarzy

  1. Kojarzy mi się jeszcze Wyprawa Argonautów po złote runo i historia Jazona, ale rzeczywiście jest tu dużo nawiązań do Odyseusza.

  2. Pewne podobieństwa do wyprawy po złote runo są, ale dużo więcej łączy Maela Dúina z Odyseuszem. To w sumie ten sam mit.

  3. To bardzo daleko idący wniosek. Myślę, że raczej świadczy to o powtarzalności pewnych, szczególnie istotnych, motywów, historii w mitologiach różnych ludów.

    1. A potem też mitologie znajdują swoje odbicie w Biblii. Najlepszy przykład choćby dobrze znana historia Noe oraz wcześniejsza wersja z Gilgameszem. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *