Był sobie chłopczyk – Ewa Winnicka

0

byl_sobie_chlopczykBył sobie chłopczyk” Ewy Winnickiej, choć jest reportażem, nie tylko zaczyna się jak klasyczny kryminał, ale cała jego forma mocno nawiązuje do tego gatunku. Dwóch nastolatków znajduje w stawie ciało dziecka. Na miejsce przyjeżdża policja i od tego momentu podążamy za śledczymi, którzy przez dwa lata będą usiłowali rozwiązać sprawę śmierci chłopczyka, którego imię i wiek zmieniać się będą wielokrotnie w ciągu śledztwa.

Reportaż podzielony jest na trzy części. Pierwsza – „Kryptonim Jasiu” koncentruje się wokół działań policji. Tu poznamy kolejne podejmowane przez nią kroki, mające doprowadzić do odkrycia prawdy, zeznania, korespondencję osób, które twierdziły, że wiedzą coś na temat martwego chłopca. To także obraz rodzin z problemami, nieudolności systemu opieki społecznej, nędzy i patologii. Przy okazji sprawy Jasia wychodzą bowiem na wierzch i inne dramatyczne sytuacje.

W rozdziale drugim – „23 miesiące Szymona” – poznajemy rodziców chłopca i całą złożoność ich sytuacji. Winnicka przygląda się nie tylko matce oraz ojcu, ale i innym członkom tej dużej rodziny, wskazując tym samym skomplikowane zależności, które ostatecznie doprowadzają do tragedii. Reporterka daleka jest od psychologizowania czy usprawiedliwiania sprawców, ale zmusza nas do refleksji nad przyczyną zła. Przyczyną nie abstrakcyjną, lecz konkretną – wynikającą z doświadczeń codzienności, otoczenia, ludzi, wśród których się żyje.

Będzin” – ostatnia część – jest narracją o tym, co się stało po aresztowaniu rodziców chłopca. I tu także poznajemy nie tylko ich losy, ale także losy ich rodziny, przede wszystkim zaś dwóch córeczek.

Obraz Polski, jaki maluje się na kratach tekstu Winnickiej, jest przerażający. Wstrząsa przede wszystkim obojętnością wobec dzieci w rodzinach. Zaniedbanie, brak miłości, przemoc, alkoholizm – to jedne wielu form przemocy w czterech ścianach. Najważniejszym jednak pytaniem towarzyszącym lekturze jest pytanie o to, jak to możliwe, że w Europie w XXI wieku ktoś zabija dziecko i przez dwa lata nikt nie jest w stanie nawet zidentyfikować ofiary. Reporterka nie tylko pokazuje, jak wiele jest podobnych spraw (choć nie tak tragicznych), w których ktoś znika i nikt nie wie, gdzie jest, ale i wskazuje luki w systemie. Dodaje do tego brak jakiegokolwiek zainteresowania ze strony między innymi sąsiadów. Niby wszyscy się wzajemnie obserwują, plotkują, ale gdy dzieje się coś złego, nikt nie jest na tyle odważny, by zgłosić fakt policji. Tu właśnie należy szukać jednej z przyczyn, która doprowadziła do tragedii – braku reakcji na kiełkujące zło. Reakcji dalszej lub bliższej rodziny, nieinteresującej się ciągłą nieobecnością dziecka, sąsiadów niezgłaszających zniknięcia chłopca, lekarzy ufnych w tłumaczenie siniaków na ciele zwykłymi dziecięcymi upadkami podczas prób chodzenia.

Reportaż Winnickiej daleki jest od sensacyjności, nie wywołuje w nas smutku przez kiczowate zdania czy sceny. A przecież temat wydaje się do tego idealny – śmierć małego dziecka, wina rodziców (mamy przecież dobrze w pamięci sprawę Madzi z Sosnowca, przywołaną i tu, oraz to, co zrobiły z nią media). Autorce udaje się nas poruszyć poprzez pewną bezstronność, opisy szczegółów z życia bohaterów, cytowanie konkretnych wypowiedzi. Wyjątkowa książka.

Tytuł: „Był sobie chłopczyk”

Autorka: Ewa Winnicka

Wydawnictwo: Czarne

Premiera: 11 października 2017

Podziel się

O autorze

Anna Godzińska

doktorantka Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego, autorka tekstów o miłości poza fikcją w magazynie Papermint oraz o literaturze do Magazynu Feministycznego Zadra. Fanka kobiet - artystek wszelakich, a przede wszystkim molica książkowa;)

Odpowiedz