Bóg vs CEO – recenzja komiksu „Potężna Thor 2: Władcy Midgardu”

Trudno mi znaleźć w aktualnej ofercie Egmontu serię Marvela tak satysfakcjonującą jak Potężna Thor Jasona Aarona. Do tej pory z uznaniem spoglądałem na realizację „podstawienia” żeńskiego Thora w miejsce dotychczasowego (aktualnie: Niegodnego) Thora Odinsona, które przebiegło lepiej (i głośniej) niż w przypadku Wolverine’a czy Hawkeye’a. Aaron pokazał, że zmiana płci protagonisty (czy też zmiana protagonisty na osobę innej płci, byśmy mieli jasność) może być czymś więcej niż tylko zabiegiem poprawnym politycznie. Obsadzenie w roli Thora Jane Foster chorującej na raka było pomysłem jeszcze lepszym, bo problematyzowało przemianę (moce Thora zwalczają chemioterapię). Dodając do tego wciągającą fabułę i świetne ilustracje Russella Dautermana, otrzymaliśmy świetny komiks na naprawdę wysokim poziomie. Okazuje się jednak, że… mogło być lepiej!

W drugiej odsłonie Potężnej Thor Aaron daje wspaniały upust swojej wyobraźni. Skupia się na tytułowych Władcach Midgardu, czyli ziemskiego świata. Kim oni są? To prezesi potężnych, wielomilionowych korporacji. Znacie ich z kart marvelowskich komiksów, to m.in. Wilson Fisk, Sebastian Shaw czy Shingen Harada (drugi Srebrny Samuraj). Przewaga, jaką uzyskuje Dario Agger z korporacji Roxxon w wyniku układów z Malekithem Przeklętym i Lokim, nie podoba się jego ziemskim kolegom/rywalom z Wall Street, postanawiają więc wyrównać szanse swoimi sposobami. To, jak Aaron wprowadza typową ziemską rzeczywistość do historii rozgrywającej się często na innych planach istnienia i jak przy tym wykorzystuje dostępne marvelowskie środki (inne złe korporacje funkcjonujące w tym uniwersum) zamiast tworzyć nowe i przez to mniej przekonujące, robi duże wrażenie.

Jakby tego było mało, w drugim tomie Potężnej Thor dostajemy – oprócz głównej historii, która też ma jeszcze kilka pobocznych wątków – dwie opowieści dodatkowe. Pierwsza to historia Bodolfa Czarnego, jednego z potężniejszych przeciwników Thora. Druga – moim zdaniem lepsza – to nietypowy origin… Mjolnira, czyli młota Thora. Aaron zręcznie lawiruje między skandynawską mitologią, jej marvelowską reinterpretacją, a własnymi pomysłami na jej przeobrażanie.

Ilustracje Dautermana w głównej części albumu są bardzo dobre. Nadal trochę irytuje mnie jego sposób przedstawiania (obrysowywania) włosów, ale to szczegół, który ginie wśród rysowniczego kunsztu. Kadry są żywe, dynamiczne, wyraźne, a przy tym mocno baśniowe, pełne energii i kolorów. Zupełnie inaczej przedstawiają się prace Garresa i Irvinga do pobocznych historii. Są mroczne, mniej wyraźne, ale w takiej funkcji (przedstawiania wydarzeń z odległej przeszłości) sprawdzają się całkiem nieźle. A zaangażowanie ich do zeszytów spoza aktualnej historii sprawia, że tom nie traci na wizualnej spójności.

Polecam ten tom nie tylko tym, których wcześniejsze odsłony Potężnej Thor oczarowały – jak mnie. Także czytelnicy, którzy początkowo kręcili nosem na obsadzenie kobiety w roli dzierżycielki Mjolnira, powinni przekonać się do tej świetnie prowadzonej serii.

Aleksander Krukowski

Scenariusz: Jason Aaron
Rysunki: Russell Dauterman, Rafa Garres
Wydanie: I
Data wydania: Październik 2019
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 167×255 mm
Stron: 156
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328142084

About the author
Aleksander Krukowski
Literaturoznawca, krytyk literacki i tłumacz. Wytrwały recenzent książek i komiksów, publikujący w różnych zakątkach internetu. Fan Granta Morrisona, Alana Moore'a, Warrena Ellisa i Neila Gaimana, chętnie sięgający po komiksy spoza swojej strefy komfortu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *