Błyskotliwa zieleń – Stefano Mancuso, Alessandra Viola

0

1Wartościowanie życia to głęboko filozoficzne zajęcie, które podejmuje codziennie każdy z nas. Zakładamy, że życie zwierzęcia jest warte mniej od ludzkiego, dlatego bez problemu możemy zwierzę nie tylko zjeść, ale również użyć jego martwego ciała do zapewnienia sobie ciepła (futro) czy rozrywki (sportowe buty, piłka). Myślenie o roślinach takim zajęciem już nie jest – zerwanie kwiatu czy zdeptanie części trawnika to przecież nic wielkiego, prawda? Jak pokazują autorzy „Błyskotliwej zieleni”, nie do końca.

Najważniejszym argumentem Mancusa i Violi jest, że życie na Ziemi bez roślin byłoby niemożliwe. Dlatego określenia „wegetować” czy „być jak roślina” są niesprawiedliwe. Cóż z tego, że rośliny nigdy się o tej niesprawiedliwości nie dowiedzą, a nawet gdyby, to nie byłyby w stanie zakomunikować nam swojego zadowolenia. Rośliny nie mają czasu na emocje – dla nich najistotniejsze jest przetrwanie. Nie znaczy to oczywiście, że komunikacja jest im obca. Korzenie doskonale komunikują się z tak zwaną ryzosferą, manewrując między korzeniami innych przedstawicieli flory w poszukiwaniu składników mineralnych. Komunikacja naziemna odbywa się zarówno wewnątrz rośliny, jak i na zewnątrz, z innymi roślinami i ze zwierzętami – przecież roślina musi jakoś dać do zrozumienia, że chce zostać zapylona.

Z racji tego, że rośliny nie mogą się przemieszczać i komunikować w sposób dla nas zrozumiały, łatwo przyjąć, że są głupie. Oczywiście jest to nieprawdą, co udowadniają autorzy książki. Rośliny reagują chociażby na dotyk. Dowodem tego jest chociażby mimoza wstydliwa, zawdzięczająca swoją nazwę właśnie składaniu liści na skutek dotyku. To dotyk „pasywny”, lecz przecież możemy też mówić o dotyku „aktywnym” – wystarczy zerknąć na powojniki, ostróżki czy inne rośliny pnące, które potrafią wyszukać odpowiednie oparcie dla dalszego wzrostu. Przykładów używania znanych nam zmysłów jest w książce całkiem dużo, a przecież rośliny mają również własne zmysły. Osiadły tryb życia nie pozostawił im wyboru – by przetrwać, musiały odciąć się od królestwa zwierząt poprzez wykształcenie właściwych tylko im cech i umiejętności.

„Błyskotliwa zieleń” to bardzo interesująca, odrobinę mizantropiczna książka. Człowiek i jego sztuczny podział na mniej i bardziej inteligentne istoty został dosyć skutecznie podważony, przez co można też „Błyskotliwą zieleń” uznać za rzecz niebezpieczną. Autorzy odważnie mierzą się z… zakorzenionym od czasów biblijnych brakiem szacunku dla roślin. Wraz z utrwaleniem się zachodniego, rzekomo cywilizowanego, myślenia o florze, przyjęły je również ludy uprzednio wierzące w ogromną moc roślin. Na szczęście kilka z nich znalazło godziwych, chociaż nieprzekonanych do całej tej mistycznej otoczki, naśladowców. Wśród nich są autorzy książki. W kilku miejscach powtarzają, że nie przetrwamy bez roślin. Jak pokazuje liczba wątpiących chociażby w globalne ocieplenie, mówi się o tym wciąż zbyt rzadko i zbyt cicho.

Tytuł: Błyskotliwa zieleń

Tytuł oryginalny: Verde Brillante

Autorzy: Stefano Mancuso, Alessandra Viola

Przekład: Anna Wziątek

Liczba stron: 160

Rok wydania: 2017

Wydawca: Wydawnictwo Bukowy Las

Podziel się

O autorze

Łukasz Muniowski

Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów i prezentacji naukowych o literaturze, sporcie i grach video. Pisze również dla WhatCulture i Hong Kong Review of Books. Scenarzysta komiksowy. Opiekun psów.

Odpowiedz