Beksińscy. Portret podwójny – Magdalena Grzebałkowska

Grzebalkowska_Beksinscy_500pcxRozpisana na ponad czterysta stron biografia Beksińskich – ojca i syna to wciągająca opowieść o ich trudnej relacji, o samotności, o pasjach i lękach. To także książka, z której wybija się świetny warsztat autorki. Magdalena Grzebałkowska przekuła fascynującą, wręcz legendarną historię Beksińskich w dzieło najwyższej próby.

Pierwsze, co rzuca się w oczy przy czytaniu książki „Beksińscy. Portret podwójny” to ogrom pracy, jaki autorka włożyła w zbieranie materiałów do biografii. Grzebałkowska sięgnęła daleko w głąb historii, próbując nawiązać kontakt z ludźmi z otoczenia Beksińskich. Efektem tego jest wielowątkowa opowieść, w którą wplecione zostały wypowiedzi przyjaciół, członków rodziny, relacje znajomych, mieszkańców Sanoka. Do tego jeszcze archiwalia, czyli fragmenty dziennika fonicznego Beksińskich, listów, artykułów, tekstów krytycznych na temat prac malarza, publicystyka syna. Każda wypowiedź została opatrzona przypisami – co, gdzie, jak, kiedy, do kogo – które wydawca zgromadził na końcu książki wraz z indeksem osób. A więc wszystko dopięte na ostatni guzik.

Mnogość cytatów jest podwójnie korzystna. Po pierwsze jest bezpośrednim, czystym źródłem informacji, po drugie nie zaburza płynności narracji. Grzebałkowska intuicyjnie wplata wypowiedzi innych osób, nie ingerując w rytm historii. Prowadzona chronologicznie – od rysu obyczajowego czasów rodziców Zdzisława Beksińskiego aż po jego śmierć – w pewnym momencie dzieli się na nurty: historia ojca, historia syna. Bohaterów jest już dwóch, ale opowieść wciąż jest płynna i czytelnik nie gubi się w faktach. Jest to oczywiście zasługa autorki i jej zdolności do klarownego, ale też wciągającego przedstawiania wydarzeń, jak również zasługa bohaterów książki, którzy, choć dalecy sobie emocjonalnie, byli w pewnym sensie nierozłączni i bardzo do siebie podobni, z tą różnicą, że ojciec dzięki malarstwu potrafił wydobyć z siebie drzemiące demony, syn niestety nie.

Śledzimy dzieciństwo, studia, okres dorastania, życie zawodowe Zdzisława, które w książce zajmują krótki i esencjonalny fragment w porównaniu z tym, co nastąpi później – drogą twórczości i karierą artystyczną. Grzebałkowska opisuje codzienność Beksińskich w ich legendarnym sanockim domu – organizację dnia, problemy finansowe, frustracje Zdzisława, że nie ma czasu na malowanie, tylko musi tkwić w biurze architektonicznym, jego manię przeliczania wszystkiego, wyliczania kosztów, wreszcie pojawienie się Tomka, przeprowadzka do Warszawy, etc.

Postać Tomka wybija się w biografii już od momentu, kiedy ledwie nauczył się pisać i czytać. Niekrępowany przez rodziców, rozpieszczany przez matkę rozwija się szybko, otoczony książkami, muzyką i malarstwem ojca. Trudno jest go określić, jeszcze trudniej ocenić. Z jednej strony to egoista, potrafiący nawrzeszczeć na matkę za to, że nie posoliła zupy, z drugiej inteligentny, nieszczęśliwy, samotny nadwrażliwiec, człowiek z pasją, który żył muzyką i własnymi wyobrażeniami. Na kartach tej biografii raz wzbudza współczucie, kiedy indziej zażenowanie. Podobnie Zdzisław, głównie ze względu na relację małżeńską, która pozornie poprawna, miejscami piękna, usunęła żonę w cień. Zofia, jak sama Grzebałkowska przyznaje w swoich wtrętach odautorskich, jest nieuchwytna. To kobieta, o której znajomi Beksińskich nie mogli powiedzieć zbyt wiele, gdyż pozostawała skryta i nie dzieliła się swoimi problemami nawet z mężem, by go niepotrzebnie nie obciążać. Możemy się tylko domyślać, jaka była w środku. Z braku informacji musimy się zadowolić jedynie zewnętrznym portretem Zosi – żony wielkiego artysty, która oddała mu całe swoje życie, i nie ma w tym zdaniu krzty przesady.

Książka intryguje od pierwszej strony. Zaczyna się informacją o samobójstwie Tomka, którą Zdzisław chłodnym, rzeczowym tonem przekazuje w liście do przyjaciółki. Później historia toczy się już chronologicznie od dzieciństwa Zdzisława po jego tragiczną śmierć. W tej biografii znajdziemy wszystko: życie i twórczość, miłość i samotność, lęk i sztukę. Grzebałkowska wprowadza nas w najbardziej intymne fragmenty życia Beksińskich: rozterki miłosne Tomka, problematyczną relację ojca z synem, oprowadza nas po ich zabunkrowanych mieszkaniach, w których jeden malował, drugi komponował audycje radiowe – wszystko w odosobnieniu, w samotności. Smutny i tragiczny wydźwięk pozostaje długo po przeczytaniu. Książka opatrzona została reprodukcjami wybranych dzieł malarza oraz licznymi zdjęciami, dokumentującymi życie Beksińskich.

Ewa Jezierska
Ocena: 6/6

Tytuł: Beksińscy. Portret podwójny
Autor: Magdalena Grzebałkowska
Oprawa: twarda
Ilość stron: 480
Wydawnictwo: Znak

About the author
Ewa Jezierska
studentka kulturoznawstwa. Pasjonatka polskiej fantasy. Aktualnie mieszka w Warszawie, blisko nadwiślańskiej plaży, gdzie spędza swój czas wolny. Współpracuje z Księgarnią Warszawa oraz kolektywem fotograficznym Gęsia Skórka. Okazjonalna graczka Warcrafta i miłośniczka scrabbli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *