Atlas Chmur – David Mitchell

Atlas chmurOd czego zacząć? Od nagród, nominacji i wyróżnień, które David Mitchell, autor „Atlasu Chmur” otrzymał za tę właśnie książkę? Od stale rosnącej liczby zachwyconych czytelników? Od księgarzy, którzy proponują zakup tej powieści w twardej oprawie, przekonując, że jest to pozycja, do której nieustannie się wraca i twarda obwoluta pomoże jej przetrwać ciągłe kartkowanie? Czy od oklepanego być może stwierdzenia, że jest to książka niezwykła i zachwycająca. Jednak w przypadku „Atlasu Chmur” Davida Mitchella najlepszym określeniem będzie słowo „ponadczasowa”.

Nie sposób jest pokrótce streścić akcję powieści brytyjskiego pisarza. „Atlas Chmur” składa się bowiem z sześciu różnych historii. Różni są nie tylko bohaterowie, miejsce i fabuła. Różna jest także forma, styl i język każdego epizodu. Mamy więc rok 1850 i statek z głównym bohaterem na pokładzie, gdzieś na Pacyfiku, młodego kompozytora szukającego szczęścia w Belgii, dziennikarkę na tropie skandalu w Ameryce lat 70., wydawcę książek, który nagle zmuszony jest uciekać przed gangsterami, historię kelnerki-niewolnicy, która uciekła przed okrutnym losem oraz opowieść Zachariasza, który widział koniec wszystkiego, nie straciwszy jednak nadziei na jutro i historie, które ono przyniesie. Czytając taki opis, nie wiadomo czego się spodziewać. Można oczekiwać chaosu wynikającego z mnogości historii, tak diametralnie od siebie różnych oraz niesprecyzowanego głównego wątku, który mógłby jakoś łączyć te epizody, tworząc z nich powieść, a nie coś, co na pierwszy rzut okna przypomina zbiór opowiadań.

A jednak David Mitchell nie tylko wspaniale połączył wszystkie te historie. Dzięki ogromnemu talentowi literackiemu, którego po lekturze „Atlasu Chmur” nikt nie będzie mógł mu odmówić, każda opowieść dociera do czytelnika pod inną formą. I tak zaczynamy od dziennika Adama Ewinga, by następnie zanurzyć się w lekturze intymnych listów Roberta Frobishera. Następnie czytelnik zostaje wciągnięty w świetną dziennikarską intrygę, po której następuje przewrotna, cyniczna i całkiem zabawna historia Timothy’ego Cavendisha. Przedostatnim wątkiem jest wstrząsający wywiad z Sonmi~451. Ostatni rozdział to opowieść Zachariasza – moim zdaniem najoryginalniejsza językowo część „Atlasu Chmur”. W każdym z tych gatunków Mitchell osiągnął mistrzostwo. Styl każdego epizodu jest tak charakterystyczny, iż czytane osobno w ogóle nie sprawiają wrażenia, że napisał je ten sam autor. I być może w tym tkwi dla niektórych sedno niezwykłości tej książki. Pomimo że te historie tak się od siebie różnią, wszystkie stanowią logiczną, precyzyjnie i szczegółowo dopracowaną całość. Można myśleć o tej powieści w kategoriach rosyjskiej matrioszki, gdzie jedna zawiera się w drugiej, ja jednak wolę myśleć o „Atlasie Chmur” jako o wachlarzu, którego każdy element przedstawia inny wzór, a po rozłożeniu tworzy harmonijną całość.

Oczywiście, forma to nie wszystko, choć w przypadku tej książki, każdy czytelnik, bez względu na to czy zwraca na nią uwagę, czy nie, będzie w stanie docenić jej kompozycję. Rozpisywanie się na temat języka oraz słownictwa ma tutaj jednak duże znaczenie. Choć tak naprawdę, w przypadku „Atlasu Chmur” łatwiej jest mówić o tym, jak jest napisany, niż o czym jest. Absolutnie nie chcę tu powiedzieć, że nie wiadomo o co chodzi lub też, że  całemu temu gatunkowemu galimatiasowi brak jest – nazwijmy to górnolotnie – przesłania. Wydaje mi się jednak, że w przypadku tej książki, każdy czytelnik będzie miał własną interpretację dotyczącą tego, co jest główmy wątkiem i tego, co łączy wszystkich bohaterów. Nie chcę więc narzucać tutaj własnej, osobistej interpretacji, bo uważam, że tak cudowna książka, jaką bezsprzecznie jest „Atlas Chmur” zasługuje na indywidualne podejście i sugerowanie czegokolwiek mogłoby zepsuć przyjemność czytania. Jestem przekonana, że każda ponowna lektura tej książki, będzie interpretowana przez czytelnika inaczej.

Tak więc ponadczasowość, o której mówiłam, ma w przypadku „Atlasu Chmur” znaczenie nie tylko dosłowne. To nie tylko książka, gdzie losy bohaterów rozgrywają się na przestrzeni wieków, zaczynając od połowy osiemnastego stulecia by dojść do postapokaliptycznej przyszłości. To także książka, która będzie stale aktualna, której znaczenie nie ulegnie przedawnieniu i której tematy oraz problemy w niej poruszane będą zawsze przedmiotem rozmyślań czytelników. Warto więc sięgnąć po powieść Mitchella, by przekroczyć granice czasu i języka, odkrywając cudowny świat i bohaterów „Atlasu Chmur”.

„Dusze przemierzają wieki, jak chmury przemierzają niebo i choć ani kształt chmury, ani barwa, ani wielkość nigdy takie same nie zostają, ciągle jest chmurą. I tak samo z duszą jest. Kto rzec może, skąd chmura przywiała? Albo kto tą duszą będzie jutro? (…) tylko atlas chmur.”

 

Paulina Rzymanek
Ocena: 5/5

Tytuł: Atlas Chmur
Autor: David Mitchell
Ilość stron: 544
Data premiery: 7 listopada 2012
Wydawnictwo: MAG

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *