Asterix Gal i jego przyjaciele

Asterix_-_CastHistorię podboju Galii przez Juliusza Cezara znamy głównie z jego własnych zapisków, którym nie należy bezkrytycznie wierzyć. Wielki dyktator oceniał Galów z piedestału pogardy człowieka „cywilizowanego” dla hordy barbarzyńców. Dziś już wiemy, że Galowie wcale nie byli barbarzyńcami, przeciwnie nawet – w wielu kwestiach społecznych ich obyczaje były daleko bardziej światłe i postępowe niż rzymskie. Byli też ludźmi niezwykle odważnymi. Jeśli rzymskim legionistom udało się w końcu podbić Galię, to tylko dlatego, że w zasadzie składała się ona z wielu często skłóconych plemion i nie miała jednego wodza. W zasadzie jedynym człowiekiem, któremu udało się wziąć rodaków w jakie takie karby i stworzyć z nich karne wojsko, był Vercigentoryx, wódz niezwykle inteligentny, który jednak na dłuższą metę nie zdołał utrzymać swej przewagi. O jego smutnym losie wiemy z pamiętników Cezara, wspomina się też o nim czasem w komiksowej serii o przygodach Gala Asterixa.

Opowieść o Asteriksie, dzielnym „małym rycerzu” z galijskiej wioski otoczonej rzymskimi obozami warownymi, powstała dokładnie w tym samym celu co „Trylogia” Sienkiewicza – ku pokrzepieniu serc. Historia nie była dla Francji tak łaskawa, jak się nam, Polakom, wydaje. Ten kraj równie często jak nasz był nękany konfliktami zbrojnymi, przeżywał rozbiory, wojny wewnętrzne i okupacje, czasem też sam bywał agresorem, co bywało że kończyło się dla francuskich oddziałów raczej smutno. A Francuzi to naród na tyle dumny, że boleśnie odczuwa swe porażki, nawet gdy miały one miejsce tysiące lat temu. Przegrana wojsk galijskich pod Alezją do dziś jest powodem wstydu, zwłaszcza że można jej było łatwo zapobiec. Z tego poczucia wstydu właśnie, ze świadomości że mogłoby być inaczej, narodził się Asteriks i jego przyjaciele – mądry druid, wiecznie głodny osiłek i cała reszta Wioski Nieujarzmionych.

Cała Galia więc jest podbita… Cała? Nie. Jedna mała wioska wciąż opiera się potędze Cezara… Trzeba zrozumieć, że Cezar, przez Włochów i większość świata uważany dziś za wielkiego wodza, dla Francuzów jest kimś na kształt antycznego Hitlera i budzi nienawiść. Nic więc dziwnego że w komiksie Uderzo i Goscinnego jest wciąż ośmieszany i bezlitośnie wykpiwany, podobnie jak Rzymianie w ogóle (głównie zresztą legioniści, z rzadka też pazerni bogacze). Trzeba przyznać, że autorzy serii, choć z oczywistych powodów przedstawiali Galów z ogromną sympatią, uczciwie odwzorowali ich główne wady – kłótliwość, skłonność do przesądów, niezorganizowanie, słomiany zapał, upodobanie do niekończących się uczt. Nawet w komiksie trudno było uniknąć pewnej dawki prawdy historycznej. Wioska Nieujarzmionych pozostawała wrzodem na tyłku Imperium jedynie dzięki magicznemu napojowi, reszta Galii przyjęła z musu Pax Romana i siedziała cicho. Jakiekolwiek próby buntu były tłumione szybko i bezwzględnie przez doskonale wyszkolonych i skutecznych legionistów stacjonujących na tych terenach. Jednie Nieujarzmieni umieli się im przeciwstawić i robili to, opijając się napojem magicznym. Bez niego popadali w poważne tarapaty, co autorzy pokazali w kilku zeszytach, takich na przykład jak „Walka wodzów”.

W takim świecie funkcjonują bohaterowie komiksu. Przede wszystkim oczywiście Asteriks – prawdziwy „mały rycerz”, inteligentny i odważny, towarzyszy mu jego najbliższy przyjaciel, poczciwy grubas Obelix. Pomaga tej dwójce druid Panoramiks, znający tajemnicę przyrządzania magicznego napoju, oraz… mały piesek, Idefiks. Tego miłego terierka po raz pierwszy widzimy dopiero w czwartym albumie, „Podróż Asteriksa dookoła Galii” – przyłącza się do próbujących wygrać zakład przyjaciół i zostaje przez nich ostatecznie przygarnięty. Niemniej dokładnie przedstawiani są bohaterowie drugo i trzecioplanowi, a więc przede wszystkim wódz wioski, Asparanoiks, zwykle noszony na tarczy przez dwóch osiłków. Mimo że jest najważniejszą osobą w wiosce, siedzi pod pantoflem swej pyskatej żony Dobrominy, która rządzi nim, jak chce. Oprócz tej pary możemy podziwiać takie osoby jak Kakofoniks, wioskowy bard, kowal Tenautomatiks czy handlarz rybami, Ahigieniks. Twórcy komiksu starannie zaplanowali i poprowadzili każdą postać, nawet pozornie mało znaczącego Ramoliksa (albo Pierniksa, w zależności od tłumacza), najstarszego mieszkańca wioski i jego młodą, pełną temperamentu żonę. Żadnej z nich nie można zarzucić niedopracowania. Równie precyzyjnie nakreślono postacie epizodyczne, pojawiające się tylko w jednym albumie. Każda z nich ma indywidualne cechy i żyje własnym życiem, przez co zapada w pamięć czytelnika.

Każdy zeszyt stanowi zamkniętą całość. Akcja niektórych rozgrywa się w wiosce i jej okolicach, w innych znowu głowni bohaterowie podróżują po świecie. Wszystkie są tak samo ciekawe, zaś akcja niepowtarzalna. Chociaż po śmierci Rene Goscinnego zdawało się, że seria „utknie”, jednak Uderzo postanowił kontynuować ich wspólne dzieło. Krytycy twierdzą, że albumy w których zmarły twórca nie mógł już mieć udziału, nie są na tym samym poziomie co poprzednie. Obniżenie jakości nie było na tyle znaczne, by zniechęcić czytelników, może za wyjątkiem ostatniego albumu (nr 33 „Gdy niebo spada na głowę”), rzeczywiście nieudanego. Obecnie trwają prace nad albumem 34, którego tytuł nie został jeszcze ujawniony. Miejmy nadzieję, że zatrze on przykre wspomnienie swego poprzednika.

Uderzo i Goscinny przedstawili w swej komiksowej serii niektóre elementy galijskich obyczajów i wierzeń, również zachowali pewne realia historyczne, ale to wszystko doprawili potężną dawką humoru, często politycznego. Nawiązania do współczesności są często dyskretne i trzeba inteligencji, by je wyłapać, ale to sprawia że ten komiks jest dla ludzi w każdym wieku, nie tylko dla dzieci. Co ważne, charakteryzuje się on również pewną uniwersalnością, dzięki czemu został już przełożony na ponad trzydzieści języków i można powiedzieć, że jest znany w każdym zakątku naszego świata.

Podobnie znane są kreskówki wytwórni Gaumont, powstałe na bazie komiksów oraz filmy fabularne. Trzeba niestety podkreślić, że filmy aktorskie nie są najlepszym sposobem na przedstawienie bohaterów komiksowych. Z czterech filmów o Asteriksie, które dotąd weszły do kin, jedynie drugi w kolejności, „Misja Kleopatra”, był rzeczywiście udany. Pozostałe są kiepską namiastką komiksu, i to mimo udziału dobrych aktorów, takich Gerard Depardieu czy Alain Delon. To, co dobrze wygląda w komiksie lub filmie rysunkowym, odegrane przez żywych aktorów traci swą lekkość i wdzięk, i robi się nieznośnie sztuczne. Inne gagi pasują do kreskówki, inne do filmu fabularnego i trzeba mieć tego świadomość. W tym przypadku reżyserzy najwyraźniej zapomnieli, co właściwie kręcą i to widać.

O ile w przypadku pierwszego filmu, „Asteriks i Obeliks kontra Cezar” można było wziąć poprawkę na to że seria „może się rozwinie”, to po rzeczywiście bardzo dobrym obrazie „Misja Kleopatra” dwa następne wydają się już całkowitą porażką. „Asteriks na Olimpiadzie” notuje poważny spadek formy głównych aktorów, nie mówiąc o scenarzystach, ale broni się jeszcze przynajmniej znakomitym występem Alaina Delona, który zagrał w nim Juliusza Cezara. „W służbie Jej Królewskiej Mości” to już klapa na całej linii. Marne i nieśmieszne dialogi, niepasujące do niczego aluzje, zmiana aktora który grał Asteriksa na znacznie wyższego, przez co w magiczny sposób Asteriks i Obeliks nagle stali się równi wzrostem… Należy wątpić, czy po czymś tak kiepskim powstanie jeszcze jakiś film o przygodach dzielnych Galów. Oby nie. Gerard Depardieu jest już zbyt stary by grać Obeliksa, Jacques Clavier wycofał się z roli Asteriksa – tym samym seria straciła ostatni atut.

Na pocieszenie zawsze zostają nie starzejące się komiksy, które z równą radością może czytać syn, ojciec i dziadek – albo córka, mama i babcia, żeby nie być tu posądzoną o seksizm. W końcu to mit, że komiksy interesują głównie chłopców. A już szczególnie komiksy tak dobre jak seria o przygodach Asteriksa, najdzielniejszego z Galów.

About the author
Technik MD, czyli maniakalno-depresyjny. Histeryczna miłośniczka kotów, Star Treka i książek. Na co dzień pracuje z dziećmi, nic więc dziwnego, że zamiast starzeć się z godnością dziecinnieje coraz bardziej. Główna wada: pisze. Główna zaleta: może pisać na dowolny temat...

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *