Antropologia płci Ursuli K. Le Guin: podział społeczny

0

352x500

Dla pełnego zrozumienia ujmowania seksualności w twórczości Ursuli K. Le Guin należałoby zwrócić uwagę także na pozostałe opowiadania z cyklu Ekumeny, w których centralnym zagadnieniem pozostają relacje międzyludzkie. Do takich tekstów zaliczają się na pewno opowiadania z tomu Urodziny świata: Górskie ścieżki i Niechciana miłość,  których akcja toczy się na planecie O, oraz Kwestia Seggri, w której autorka odwołuje się do popularnego motywu separacji płciowej, uznawanej za wyznacznik feministycznej utopii w ramach feministycznej fantastyki lat 70. i 80.

Planetę O łączy z Gethen, czyli Zimą, szereg analogii: względne wyeliminowanie agresji (na O nie było wojny od pięciu tysięcy lat, a na Gethen nigdy nie było wojny), biseksualność jako norma seksualna, niemonogamiczne relacje płciowe. Na O funkcjonuje jedynie małżeństwo czteroosobowe, zawierane pomiędzy dwójką kobiet i dwoma mężczyznami, pochodzącymi z przeciwnych mojet, czyli klanów. Całe społeczeństwo podzielone jest na dwie mojety, nazywane Porankiem i Wieczorem. Przynależność do określonej mojety dziedziczy się w linii żeńskiej. Tylko członków własnej mojety traktuje się jak rodzinę, relacje w ramach mojety obłożone są ścisłym tabu kazirodztwa, nawet jeśli pomiędzy jednostkami nie istnieje genetyczne pokrewieństwo. Małżeństwo zawiera kobieta i mężczyzna z mojety Poranka z kobietą i mężczyzną z mojety Wieczoru, a powstały na tej drodze czteroosobowy związek określany jest jako sedoretu

W małżeństwie seks uprawia się z obojgiem partnerów z przeciwnej mojety i z nikim z własnej. W każdym sedoretu istnieją dwa dozwolone związki heteroseksualne, dwa dozwolone związki homoseksualne i dwa zakazane związki heteroseksualne […] Wszystko to jest naprawdę bardzo skomplikowane, ale czyż istnieją gdzieś proste małżeństwa?

Stosunki seksualne mają charakter zmienny, lecz monogamiczny. Seks jest dopuszczany tylko w określonych parach, małżeństwo wieloosobowe nie przekłada się na jednorazową liczbę partnerów seksualnych. Jednym z ciekawszych aspektów tej sytuacji jest fakt, że tabu zostaje obłożony właśnie związek heteroseksualny, podczas gdy związki homoseksualne z przedstawicielami przeciwnych mojet są wręcz wymagane, postulowane jako obowiązek małżeński. Bohater opowiadania Górskie ścieżki przeżywa głęboki dylemat moralny, związany ze swoją heteroseksualnością, która uniemożliwia mu pełne uczestniczenie w małżeństwie. Wydaje się to odwróceniem sytuacji rzeczywistego homoseksualisty, szczególnie w świetle wyjaśnienia, jakie otrzymuje Otorra na temat swojej kondycji:

Wszędzie jest mnóstwo mężczyzn, którzy pragną wyłącznie seksu z kobietami, i kobiet zainteresowanych tylko mężczyznami, i tak dalej. Większość ludzi pragnie jednych i drugich. Są jednak tacy, którym to nie odpowiada. […] Nie jest nas wielu, ale nie ma w tym nic złego.

Heteroseksualność zostaje naznaczona jako marginalna, jako odstępstwo od normy, coś, z czego należy się tłumaczyć. Jednocześnie związki pomiędzy osobami różnej płci nie są potępiane, jak to często bywa z radykalnym feministycznym science fiction. Małżeństwo na O to niezwykle skomplikowana, złożona i wysoce emocjonalna relacja międzyludzka o charakterze poliamorycznym. Powierzchownie może się wydawać, że to zaledwie zdublowanie monogamicznego małżeństwa heteroseksualnego, jednak analiza całego tekstu odsłania rzeczywiste intencje autorki. Gdy jedna z mieszkanek O opowiada o swoim małżeństwie, konfrontuje zwyczaje swojej planety z tym, co przyjęte jest na Ziemi:

Bez wątpienia podobne społeczeństwa widzą ludzkie istoty jako podzielone na dwie grupy. Czynnikiem różnicującym jest władza, przyznają jednej z płci więcej władzy niż drugiej. Dla nas podstawowy podział to mojeta. Płeć stanowi wielką, lecz mniej istotną różnicę. Jeśli ktoś pragnie władzy, nie posiłkuje się przywilejami wrodzonymi. Przez to zresztą spoglądamy na wszystko zupełnie inaczej.

W przypadku O Le Guin nie rezygnuje z dualistycznego podziału, nie przekłada go jednak na segregacje płciową, ale nadaje mu szerszy wymiar. Podział nie przebiega na linii płci biologicznej, nie przenosi się na płeć kulturową, obejmuje w takim samym stopniu kobiety i mężczyzn. O przynależności do jednej z połówek decyduje, kto cię urodził (z której mojety), a nie, kim się urodziłaś/urodziłeś. Dziedziczenie przynależności poniekąd przypomina system kastowy, jednak w rzeczywistości w obrębie takich systemów dalej funkcjonuje pierwotna opozycja płci. Na O każdy inny podział: klasowy, majątkowy, państwowy ustępuje wobec systemu klanowego – mojet. Mojety są pierwsze, pierwotne i uniwersalne. W rozumieniu mieszkańca O mojety są jedynym możliwym podziałem społeczeństwa.

Pewien Getheńczyk spytał mnie, co to jest mojeta, i pojąłem nagle, iż łatwiej bym sobie wyobraził, że nie wiem, jakiej jutro będę płci, tak jak Getheńczycy, niż że nie wiem, czy jestem człowiekiem Poranka czy Wieczoru. To tak całkowity, uniwersalny podział ludzkości – jak może istnieć społeczeństwo, które go nie zna? Skąd wiadomo, kim kto jest? Jak można sprawować obrzędy bez osoby, która pyta, i osoby, która odpowiada, tej, która nalewa, i tej, która pije? Jak można kopulować na oślep, nie zważając na kazirodztwo?

Porównanie do Gethen wydaje się tutaj szczególnie znaczące. Ma na celu wykazanie pierwotności podziału na mojety względem podziału płciowego. Dla mieszkańca O łatwiejsza do wyobrażenia jest nieznajomość własnej płci – rzecz nie do pomyślenia w heteronormatywnym systemie opozycji binarnych, obowiązującym w naszym społeczeństwie – niż nieznajomość własnej mojety. Czy tego rodzaju transpozycja struktur podziału stojącego u podstaw podmiotowości i tożsamości jest możliwa? Le Guin znowu proponuje całościowe podejście względem zaprezentowanego systemu. Jeśli pamiętamy, że zgodnie ze wskazaniami Levi-Straussa podział płciowy definiowany jest przez wymianę kobiet pomiędzy klanami, w przypadku mojet O małżeństwo to model wymiany obustronnej. W tak zdefiniowanej strukturze społecznej – doskonałej symbiozie równych sobie stron, gdzie każdy jest w takim samym stopniu przedmiotem i podmiotem wymiany społecznej – transpozycja podziału płciowego na inne cechy ma sens i jest możliwa.

Le Guin nie przełamuje podstawowej binarności, ale przenosi ją z płci na pochodzenie. Płeć traci swoją fundamentalną wartość w systemie znaczone-znaczące, ponieważ już nie znaczy ani sama nie jest oznakowana, napiętnowana w systemie opartym na wyparciu płciowości w formie kobiecości podlegającej wymianie. Ludzkość dalej dzieli się na dwie fundamentalne połowy, ale w zupełnie inny sposób. Pozostał podział, lecz załamała się jego wewnętrzna struktura. Płeć znaczy i ma znaczenie jedynie wtórne, w stosunku do mojety (zakazany w małżeństwie stosunek seksualny nie jest zakazany ze względu na heteroseksualny charakter, ale przez przynależność klanową zaangażowanych w niego osób). W pierwszym odczytaniu O ydaje się nie mieć nic wspólnego z utopią feministyczną ani z samym feminizmem w science fiction, nie epatuje bowiem ideologią ani nie stawia żadnych postulatów, przedstawia jedynie pewną alternatywę. Ostatecznie jednak okazuje się, że właśnie w tym modelu kryje się silny potencjał wywrotowy i emancypacyjny, reprezentuje bowiem realną wizję alternatywnego społeczeństwa opartego na wzajemności, a nie wtłoczonego w relacje władzy. Esencjonalizm Le Guin łagodnieje w przedstawieniu społeczeństwa O, ponieważ to już nie płeć jest czynnikiem determinującym ludzkie życie i przeznaczenie.

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(rocznik 1988, Toruń) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Współautorka "Słownika fandomu i fanfiction". Pisze pracę doktorską poświęconą przemianom autorstwa w kulturze zachodniej. Prowadzi badania z zakresu pornografii, kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

Odpowiedz