Alina Frejusz – wywiad

Alina Frejusz – dziennikarka i podróżniczka, pilot wycieczek.

W radiu pracuje od 15 lat. Pomysłodawca i prowadząca programu: „Ludzie z pasją” na antenie Radia ZW. Ciągle zakochana w kinie i w górach. Jak nie ogląda filmów Almodovara i Allena to na pewno chodzi po Bieszczadach i słucha Starego Dobrego Małżeństwa. Pół życia spędza przy i z mikrofonem, pół podróżująć po najpiękniejszych zakątkach kraju i Europy. Najczęściej można ją spotkać tam gdzie dzieje się coś ciekawego i koniecznie kulturalnego.

M.P.: Jest Pani dziennikarką radiową, pilotem wycieczek, ale przede wszystkim zapaloną tropicielską ludzi z pasją. Skąd czerpie Pani inspirację do podejmowaniu tylu wyzwań w życiu?

A.F.: Czasami sama się dziwię skąd mam tyle energii, aby realizować się w dwóch zawodach i jeszcze rozwijać swoje pasje. Koleżanki twierdzą, że nie będę się miała czasu zestarzeć, jeśli tak dalej będę pracować. A poważnie, to najwięcej energii dają mi ludzie, szczególnie Ci, którzy robią coś w życiu. Osobiście nie lubię nudy i nie toleruję lenistwa również u innych. Uważam, że świat jest tak piękny i ludzie tak ciekawi, że mogę tyko żałować, iż nie starczy mi życia aby poznać wielu z nich i zobaczyć miejsca, które bym chciała. W życiu kieruję się pasją i kocham także tych, którzy ją mają.

M.P.: „Ludzie z pasją” na antenie radia ZW są audycją autorską. Jak wpadła Pani na pomysł zapraszania do radia takich szczególnych ludzi?

A.F.: W mojej 18-letniej pracy dziennikarskiej poznałam setki ludzi, przeprowadziłam tysiące wywiadów i  w zasadzie od dawna nosiłam się z zamiarem stworzenia takiej audycji. Ponieważ moimi rozmówcami byli często ludzie nieprzeciętni, kochający swoje zawody, a jeszcze bardziej swoje pasje. Ludzie, którzy poświęcali każdy swój czas, aby realizować się w dziedzinach niebanalnych na przykład nurkowaniu, paralotniarstwu, wspinaniu na najwyższe góry świata albo śpiewaniu. Kiedyś zapytałam jedną z uczestniczek konkursu wokalnego – czym jest dla Ciebie śpiewanie? A ona odpowiedziała mi – całym moim życiem. To jest odpowiedź dlaczego ten program powstał. Aby pokazać ludzi, dla których ważne jest to co robią, utożsamiają się z tym, ale i dają przykład innym, że można żyć ciekawie, kolorowo i nie narzekać na zastaną rzeczywistość. Kiedy prowadzę program, nigdy nie zapominam o tym, że jestem szczęśliwym człowiekiem, bo praca jest moją pasją. Zawsze mam nadzieję, że dzięki programowi, słuchacze zaczną spełniać swoje marzenia – wystarczy upór i siła! A do pasji od marzeń już niedaleka droga, również ta, do szczęścia…

M.P.: Co Pani zdaniem wyróżnia Pani gości? Czym tak naprawdę jest pasja i czym się ona objawia?

A.F.: Jest całym ich życiem. Ale pasja nie przychodzi z dnia na dzień. Pasję trzeba pielęgnować. Moi goście poświęcają jej każdą wolną chwilę. Mało tego, wrażeniami i zdolnościami dzielą się z innymi. Podam konkretny przykład – Kacper Adamski, nauczyciel z Konopnicy, który lata na motolotni, organizuje spływy kajakowe, nurkuje, morsuje, a także zwiedza świat i wspina się na kilkutysięczniki. Po powrocie, czasem z karkołomnej wyprawy, jak tej koleją transsyberyjską, w trakcie której spędził 48 godzin w rosyjskim więzieniu, opowiada o tym swoim uczniom. Organizuje slajdowiska, pogadanki i pokazuje młodym ludziom jak spożytkować energię. Ludzie z pasją są osobami niezwykle ciekawymi, kiedy mówią o tym co kochają, mają iskierkę w oczach – dzięki temu słucha się ich z wielką ciekawością.

M.P.: Wśród gości odwiedzających radiowe studio przewijają się różne, barwne postacie. Kto najbardziej zapadł Pani w pamięć i dlaczego?

A.F.: Każdy z moich gości jest inny i każdy ma wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia. Byli i aktorzy, i piosenkarze, i pisarze, i malarze, i rzeźbiarze, kolekcjonerzy, politycy i bioenergoterapeuci. Każdy jest indywidualnością i mogłabym opowiedzieć o każdym z nich inną, pasjonującą historię. To są ciepli ludzie, którzy od razu dają się polubić i zdystansowani, którzy zyskują przy bliższym poznaniu. Ale każdy jest dla mnie wyjątkowy i w trakcie wywiadu dla mnie najważniejszy. Myślę, że nie można dzielić ludzi na tych z ciekawszą pasją i mniej ciekawą – problemem może być tylko ubieranie tego w słowa… Na szczęście radiowcy mają swoje metody, aby rozmowa była ciekawa.

M.P.: Z kim się Pani lepiej rozmawia: z osobami, które już odniosły sukces, czy z tymi, które są dopiero na drodze do jego osiągnięcia?

A.F.: Z tym bywa różnie. Młodzi się krępują, są bardziej zamknięci w sobie, jeszcze nie potrafią odpowiednio dobierać słowa. Osoby z doświadczeniem wiedzą jak się zareklamować. Ale też nie każdy jest mówcą. Na szczęście w swoim zawodzie jest mistrzem. Muszę wtedy tak poprowadzić wywiad aby mój rozmówca nabrał do mnie zaufania, aby się otworzył. Najlepsze wywiady zawsze są w miejscu, w którym mój gość czuje się najlepiej. Z malarzem najlepsze wywiady przeprowadzam w jego pracowni, z kolekcjonerem w jego królestwie eksponatów, z piosenkarzem po zejściu ze sceny, w garderobie. Zauważyłam też, że im człowiek odniósł większy sukces, tym jest skromniejszym interlokutorem. Żałuję, że nie wymyślono mikrofonu, który mogłabym mieć wpięty w klapę i on z dobrą jakością nagrywałby mojego gościa. Często sitko peszy, a gdy wyłączy się nagrywanie, gość opowiada jak z nut… Z niecierpliwością czekam na taki wynalazek …

M.P.: Poza pracą jest Pani zagorzałą czytelniczką. Jaki rodzaj literatury najbardziej przypada Pani do gustu? Co mogłaby Pani polecić czytelnikom Szuflady?

A.F.: Książki to jedna z moich pasji. Czytam nałogowo, czasami niezdrowo, bo przy lampce nocnej. Jak byłam dziewczynką, czytałam pod kołdrą z latarką, wszystko co tylko wpadło mi w ręce i tak jest do tej pory. Właśnie sobie uświadomiłam, że czasami narażamy swoje zdrowie, aby rozwijać pasje. Mój wzrok bardzo na tym ucierpiał. Ale parafrazując słowa piosenki Jerzego Stuhra – pasjonat musi, bo inaczej się udusi. Latami zaczytywałam się w thrillerach medycznych, książkach podróżniczych i atlasach geograficznych. To nie żart. Moje ulubione książki to atlasy. Mogę godzinami analizować kontynent po kontynencie. Odnajduje miasta, rzeki, góry i krainy. Wyszukuje potem ciekawostki przyrodnicze i architektoniczne i umiejscawiam je na mapie. Nieskromnie powiem, że wśród moich rówieśników zawsze byłam najlepsza w grę ”Państwa – miasta”. Później zaczęłam czytać książki właśnie o pasjonatach. Jednym z takich pasjonatów był Van Gogh, którego tak cudownie opisał Irving Stone w książce pt.: ”Pasja życia”. Innym był paryski malarz w książce ”Spóźnieni kochankowie” Williama Whartona. Zresztą to jeden z moich ulubionych pisarzy. Właśnie skończyłam czytać jego ”Opowieści z Moulin Du Bruit” o niebanalnych przemyśleniach sensu ludzkiego życia, miłości, rodzinie – wartościach uniwersalnych w każdej kulturze.

M.P.:  Jako pilot wycieczek pewnie wybiera się Pani w różne zakątki Europy. Jakie są Pani ulubione kierunki i dlaczego?

A.F.: Często przypadek rządzi moimi podróżami, a ja się im poddaję. Jako pilot wycieczek podróżuje tylko po kraju. Mogę powiedzieć, że poznałam wiele pięknych zakątków Polski. To były wycieczki, które zostały mi przydzielone z biura podróży ”Kolumb”, dla którego pracuje już od 10 lat. Najczęściej jeżdżę do Krakowa – to mój żelazny punkt. I moje drugie miasto, w którym czuję się jak w domu. Po Europie podróżuję prywatnie. Są to podróże do moich przyjaciół, a dopiero później do miejsc, które warto zobaczyć. Lubię Londyn, bo lubię deszcz i tę tajemniczą poświatę (pogoda w Londynie zmienia się w zasadzie z minuty na minutę i to też jest ciekawe), którą stwarza. I mimo iż jest to chyba najbardziej kosmopolityczne miasto świata, to jednak są tam miejsca, które urzekają swoim pięknem jak Kew Gardens. Mój syn Marcin szczególnie upodobał sobie to miejsce. Lubię południową Francję. Zachwyciłam się różowo – fioletową Tuluzą i pięknymi śródziemnomorskimi willami z widokiem na Pireneje. W Hiszpanii zachłysnęłam się nocnym życiem Barcelony i tańcem na ulicach, oraz tymi radosnymi ludźmi, lecz moje serce zostało we Włoszech. Jednym z najpiękniejszych miast jakie odwiedziłam jest stolica Toskanii – Florencja. Przyjaciel mojej przyjaciółki z Londynu, rodowity florentczyk, wynajął nam swój dom. Znalazłam się w sercu miasta założonego przez Etrusków. Miasta, w którym rodziły się wielkie talenty – Leonadro Da Vinci czy Michał Anioł. Ich dzieła można obejrzeć w jednym z najpiękniejszych muzeów świata Gallerii degli Uffizi. Florencja jest też świetnym miejscem wypadowym do Pizy, Sieny i San Giminiano, nazywanego ”Manhattanem średniowiecza”. Gdyby nie Dario Castagno myślałabym, że piękna Toskanii nie sposób opisać.

M.P.: Czy pamięta Pani jakieś ciekawe, niecodzienne zdarzenia, które przytrafiły się Pani na trasie?

Było ich mnóstwo, bo tak to jest z podróżami. Czasami mam wrażenie, że generuje takie właśnie dziwne, niecodziennie zdarzenia i zastanawiam się dlaczego właśnie mi musiały się przytrafić. W mojej pracy pilota wycieczek zdarzają się takie sytuacje za każdym razem – jechałam z grupą dzieci do Olsztyna i Piasku za Częstochową. Z drogi widać piękne wapienne ostańce i wieże olsztyńskiego ”Orlego gniazda”. Opowiadając o Morzu Jurajskim sprzed 150 mln lat i jego pozostałościach do dziś, zauważyłam wielkie zaciekawienie maluchów. W końcu jedna dziewczynka nie wytrzymała i zapytała. Proszę pani a czy to już jest świat!!? To są te miłe chwile, zdarzają się również niemiłe, ale to już raczej za sprawą opiekunów, a nie uczestników. Z moich prywatnych podróży najbardziej zapamiętam noc w sercu Katalonii. Tak zapatrzyłam się na grające fontanny na wzgórzu Montjuic, że spóźniłam się na samolot 24 godziny i noc spędziłam na podłodze lotniska w Barcelonie. Oczywiście musiałam kupić nowy bilet, droższy niż cała moja podróż do Hiszpanii. Ale wróciłabym tam jeszcze raz –  było warto.

M.P.: Wspominała Pani o swojej wielkiej miłości do Włoch oraz literatury traktującej na ten temat. Co tak bardzo uwiodło Panią w Włoszech? Bogata historia, architektura, ciepła pogoda czy może leniwy, włoski nastrój nastrajający do miłości?

A.F.: Włosi oczywiście. W zasadzie wymieniła pani wszystkie składowe kraju, w którym można się zakochać. Do pracy pilota – przewodnika muszę znać historię. Nie inaczej jest z krajem do którego jadę. Najpierw obowiązkowo czytam o jego historii, obyczajach, kulturze i zwyczajach. We Włoszech zachwyciło mnie wszystko. Począwszy od zapachu oliwek na drzewach, a skończywszy na dziełach Caravaggia. Przede wszystkim  podoba mi się styl życia w tym kraju. Pełne kafejki wieczorami, rozmowy do białego rana i w zasadzie zero pośpiechu. Włosi mają czas, aby z każdym porozmawiać, z każdym napić się grappy i są niezwykle uczynni. Podróżując z Mediolanu przez Bolonię do Florencji ani razu nie niosłam swojego bagażu! Zawsze znalazł się ktoś uczynny kto pomógł mi wnieść walizkę do pociągu, położyć w luku bagażowym i ją stamtąd znieść. Tam rowery stoją pod drzewami, kawiarenkami, domami i nikt ich nie pilnuje. A ludzie wypoczywają na trawnikach. Jak się nie zakochać w takim kraju?

M.P.: Które włoskie miasto lubi Pani najbardziej odwiedzać?

A.F.: Oczywiście wspomnianą już Florencję. Ale aby ją  zwiedzić potrzeba kilka dni, a na Toskanię kilkanaście. Nie mówię tu o gruntownym zwiedzaniu, bo na to potrzeba lat, ale o posmakowaniu klimatu tego miejsca. To również oaza dla znawców i miłośników dobrych win. Muszę powiedzieć, że te toskańskie smakują mi najbardziej. Cudownie o tym pisze rodowity toskańczyk, też już wspomniany Dario Castagno. Zachęcam do lektury ”Za dużo słońca Toskanii”, ” Za dużo wina Toskanii” i ” Dzień w Toskanii”. Szczególnie bliskie mi są te pozycje bo nie tylko opisują miejsce, w którym chciałabym zamieszkać, ale również moją pracę. Mam wrażenie, że Dario na swej drodze spotkał tych samych ludzi, co ja.

M.P.: Jakie są Pani plany na przyszłość? Czy możemy się spodziewać kolejnych niecodziennych gości w Pani audycji?

Oczywiście. Audycja dopiero się rozwija. I tak jak na początku miałam lekki problem z doborem odpowiednich pasjonatów, tak teraz mam już nagranych kilka wywiadów na cały następny miesiąc. Jakoś sami się znajdują. Ale to jest dobry prognostyk na kolejne edycje i wskazówka, że powinnam iść w tym kierunku. Mówienia i pisania o wspaniałych ludziach nigdy dosyć.

Rozmawiała: Magdalena Pioruńska

About the author
Magdalena Pioruńska
twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."

komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *