Alarmujący raport o stanie magii

2

0Szanowny Imperatorze,

 

                     Zgodnie z poleceniem zawartym w Intergalaktycznych Wytycznych dla galaktyk spiralnych w dwunastym tetragonie wszechświata, dotyczących sprawowania nadzoru nad Drogą Mleczną, melduję o sytuacji panującej w Układzie Słonecznym.
           Obserwacje prowadzone przez załogi naszych sond, zwanych tutaj UFO potwierdzają, że proporcjonalnie do systematycznego, aczkolwiek bardzo powolnego rozwoju cywilizacyjnego i technicznego Heliosan następuje stopniowe spowolnienie ich rozwoju umysłowego. Przewiduje się, że dalszy rozwój techniki spowoduje ostateczne zaprzestanie (a w konsekwencji nawet atrofię mózgu) wykorzystywania ich zasobów umysłu, które nawet dziś ocenia się na zaledwie od pięciu do piętnastu procent, a nad ukształtowaniem którego pracowało przecież tylu naszych wybitnych eksploratorów, znanych przez Heliosan pod przybranymi nazwiskami, chociażby Lyman Frank Baum, John Ronald Reuel Tolkien, Herbert George Wells, Trudi Canavan czy Clive Staples Lewis.
                  W dalszym ciągu nie poznaliśmy odpowiedzi na pytanie: dlaczego Heliosanie, pomimo przydzielenia im aż trzynastu planet do zamieszkania, wciąż tłoczą się zaledwie na jednej z nich i to na tej, na której zaszczepiliśmy embriony? Prawdopodobnie nie wiedzą nawet o istnieniu wszystkich planet. Być może Consus, Pales, Virtus, Wulkan i Ceres umieściliśmy zbyt daleko od Słońca? Na pewno wielce wymownym pozostaje fakt, że Heliosanie ciągle nazywają siebie Ziemianami, która to nazwa pochodzi, rzecz jasna, od planety, którą obecnie zamieszkują.
Istnieje podejrzenie, że wciąż nie dysponują odpowiednią techniką, pozwalającą na zasiedlenie pozostałych planet, co potwierdzają nasze obserwacje, zgodnie z którymi na żadnej z pozostałych planet nie stworzono odpowiednich warunków do życia poprzez wytworzenie atmosfery czy uregulowanie temperatury powierzchni globów.
                 Potwierdziły się także obawy niektórych naszych obserwatorów, na przykład Stephena Kinga czy Franka Herberta, którzy alarmowali, że dalszy rozwój ich sposobu porozumiewania się na odległość, który realizują poprzez urządzenia zwane telefonami komórkowymi, doprowadzi do zaniku umiejętności prowadzenia dotyku strumieniowego. A przecież dotyk strumieniowy, zwany przez niektórych Heliosan, którzy zetknęli się z naszymi eksploratorami, telepatią, stosowany był dość powszechnie przez wielu z nich.
                   Rezygnując z możliwości, jakie daje dotyk strumieniowy świadomie izolują się od mieszkańców pozostałych galaktyk, trudno przecież zakładać, że ich postęp techniczny dokona nagle jakiegoś gwałtownego skoku i odkryją możliwość podróżowania przez zwężenia czasoprzestrzeni.
                    Tym większe budzi zdziwienie fakt, że Heliosanie dobrowolnie pozbawiają się możliwości rozwoju swojego ka, co między innymi zwiększyłoby prędkość podróży międzyplanetarnych oraz umożliwiłoby zasiedlenie pozostałych planet.
         Odnotowano na przykład zupełne wyeliminowanie z życia Heliosan świadomości podprogowej zwanej tutaj magią. Tylko niektóre niedojrzałe osobniki o umysłach dostatecznie czystych i nieskażonych cywilizacją, których notabene jest coraz mniej, zapoznają się, a i to tylko z urządzeń celulozowych, zwanych książkami, z dawnymi przejawami naszych usiłowań skierowania rozwoju umysłowego Heliosan na wyższy poziom ka, po czym zaraz po osiągnięciu dojrzałości natychmiast porzucają ten element potęgi umysłu. Istnienie świadomości podprogowej, rozpowszechnianej przez naszych eksploratorów, znanych jako Terry Pratchett, Andrzej Sapkowski, Lewis Carroll, Neil Gaiman, George Raymond Richard Martin czy Ursula Kroeber Le Guin, arbitralnie uznawano za przesądy i umieszczano w powszechnej świadomości jako element staroświeckiej tradycji ludowej. A przecież zrobili oni tak wiele, by Heliosanie poznali Merlina, Gandalfa, Yennefer, Saurona, Geda, Czanoksiężnika z Krainy Oz, czy chociażby Albusa Percivala Wulfryka Briana Dumbledora.
               Nasze dyskretne próby utrzymania magii w umysłach i świadomości Heliosan niestety często kończyły się niepowodzeniem, jak choćby w haliosańskich wiekach od XIII do prawie XX, kiedy pewien religijny wynalazek do walki z magią, zwany świętą inkwizycją, doprowadził do wyeliminowania wielu naszych eksploratorów, którzy przyjęli postać heliosańskich samic i którzy jako czarownice lub wiedźmy zostali zmuszeni do przerwania misji i opuszczenia Ziemi.
Szanowny Imperatorze, chciałbym także zwrócić uwagę na dość poważny problem, występujący powszechnie wśród niedorosłych osobników. Otóż bardzo często mali i młodzi Heliosanie, kosztem pogłębiania swej, jakże często, ubogiej wiedzy magicznej, czy rozwijania ka poprzez czytanie lub obserwacje, tracą mnóstwo czasu na tzw. granie. Polega to na tym, że młody Heliosanin siada przed urządzeniem elektronicznym, wykonując gwałtowne ruchy, naciskając przyciski, czasami wydając różne, nie zawsze artykułowane, dźwięki. Świadczy to o bardzo emocjonalnym zaangażowaniu takiego osobnika. Urządzenie to nazywa się komputerem, iksboksem lub plejstejszyn. Niedorosły osobnik potrafi spędzić w ten sposób większość swego wolnego od nauki czasu, nie odczuwając przy tym głodu, pragnienia czy nawet potrzeby snu. Zastanawiające jest także to, że na podobne zaburzenia cierpią niektórzy dorośli Heliosanie.
                Generalnie młode osobniki heliosańskie od najmłodszych lat bombardowane są nieprawdopodobną ilością kolorowych, ale bezużytecznych obrazów i treści, zwanych tutaj „bajkami”, pochodzącymi najczęściej z urządzeń zwanych odbiornikami telewizyjnymi. W wyniku tego wchłaniają niepotrzebne, często szkodliwe informacje, które po pierwsze wykoślawiają rzeczywisty obraz ich świata i poprawnych relacji międzyheliosańskich, a po drugie wypaczają i spłycają ich gusta i zainteresowania. Powoduje to, że zadowalają się banalną, mechaniczną muzyką, efekciarskim, tandetnym filmem oraz obrzydliwą, masowo produkowaną żywnością, która deformuje ich ciała, co oczywiście nie pozostaje bez wpływu na ich dalszy rozwój umysłowy. Często także wprowadzają się w stany zachwiania lub utraty przytomności za pomocą cieczy zwanych alkoholami lub substancji chemicznych zwanych papierosami i narkotykami.
           Wszystko to sprawia, że kolejne pokolenia Heliosan, obserwując i przyswajając zachowania swoich rodziców, wyrastają bez znajomości nawet elementarnych zasad magii. Co gorsza podobny styl życia przekazują potem swoim dzieciom, pogłębiając w ten sposób i utrwalając ten przygnębiający obraz heliosańskiego pseudorozwoju. Świadczy to o konieczności wzmożenia i pogłębienia aktywności naszych eksploratorów oraz pilnego zaangażowania dodatkowych sił i środków.
               Biorąc powyższe pod uwagę, wydaje się zasadnym rozważenie możliwości wysłania kolejnego eksploratora, który podjąłby się próby ponownego zaszczepienia w umysłach młodych osobników zamiłowania do magii, tym bardziej, że ostatni, którego w XX wieku wysłaliśmy na Ziemię uległ rozbiciu w pobliżu miejsca zwanego Roswell i jego misja nie doszła do skutku. Do lądowania należy wybrać jakieś ustronne miejsce, z dala od heliosańskich siedzib i wydaje się, że można zrezygnować już z miasteczka zwane Wielkim Guslarem, które z tak dużym powodzeniem wybieraliśmy podczas dotychczasowych misji. Eksplorator, którego tam umieściliśmy i który przyjął nazwisko Kir Bułyczow do heliosańskiego 2003 roku systematycznie donosił o znacznym i trwałym rozwoju ka ich mieszkańców. Należy także w miarę możliwości pominąć miasteczko Salem, gdzie mieszkańcy od wielu wieków są nastawieni nieprzychylnie do naszych wysłańców, a nawet wrogo, o czym na własnej skórze przekonali się eksploratorzy, nazwani tam czarownicami.
         Nadmieniam, że ostatnią, nad wyraz udaną ingerencję w rozwój magii Heliosan przeprowadziliśmy za pomocą eksploratora nazwanego przez nich Joanne Kathleen Rowling, którego misja jeszcze się nie zakończyła.
 
 
 
                                                                                   Podpisano:
                                                                             Starszy Inspektor
                                                               Ds. Nadzoru Nad Drogą Mleczną
                                                                            Deryl Van Horne
 
 
Podziel się

O autorze

Roman Pastuszuk

Obserwator i kontestator, autor wierszy i opowiadań, miłośnik książek, muzyki filmowej i yerba mate.

2 komentarze

Odpowiedz