A na koniec – powroty – recenzja komiksu „Batman Detective Comics 9: Dwa oblicza Two-Face’a”

Dziewiąty tom Batman Detective Comics kończy tę serię w ramach Odrodzenia DC. Sprawa jest nieco dziwna, bo przecież run Jamesa Tyniona IV skończył się na tomie siódmym. Dostaliśmy następnie dwa tomy prowadzone przez różnych scenarzystów: ósmy tom napisał Brian Hill, a dziewiąty – James Robinson. W takiej sytuacji możemy się spodziewać, że rozpisana na parę zeszytów historia nie będzie specjalnie ważna dla rozwoju wypadków – i faktycznie, trudno tu znaleźć kontynuację wcześniejszych tomów lub coś, co mogłoby poważnie wpłynąć na następną serię, czyli Uniwersum DC. Sytuacja robi się nietypowa, bo mamy zakończenie serii, które po pierwsze nie jest finałem historii rozpisanej od pierwszego tomu, a po drugie jest całkowicie zrozumiałe bez znajomości poprzednich części. To ostatecznie nie takie złe rozwiązanie, po prostu dostajemy dodatkowy komiks, który powstał niezależnie od jakiegoś odgórnego planu. W zasadzie można się spodziewać, że daje to twórcy nawet więcej wolności. Trudno wyrokować, czy Robinson z niej korzysta, ale jego Dwa oblicza Two-Face’a wypełnione są tym, czego u Tyniona IV mi brakowało.

A czego brakowało? Tego, co w tytule: detektywistycznej pracy przy rozwiązywaniu szerzej zakrojonej intrygi. Batman jest świetną postacią, która posiada wiele atrybutów, wśród których umiejętność walki z pewnością jest znacząca, ale nie to czyni go jednym z najwspanialszych superbohaterów świata. To spryt, inteligencja, doskonałe zdolności taktyczne, analityczne i dedukcyjne sprawiają, że jest jednym z najlepszych detektywów, a odnoszę wrażenie, że ten aspekt Batmana został ostatnio nieco zaniedbany. James Robinson natomiast wraca do takiego „starego Batmana”.

Powraca nie tylko Batman-detektyw, ale i jeden z jego największych oponentów – Harvey Dent alias Two-Face. Prowadzenie tej postaci przez Robinsona również zasługuje na uwagę. To postać niewiarygodna nie tylko dla innych, ale często także dla siebie samej, co w Dwóch obliczach Two-Face’a zostało wykorzystane całkiem zgrabnie. Batman i Two-Face zawierają chwilowy rozejm, by wspólnie przeciwstawić się groźnej organizacji terrorystycznej. Co z tego wyjdzie? Zobaczycie sami, zdradzę jedynie, że historia jest wciągająca i prowadzona w szybkim tempie, dobre dialogi podawane są odpowiednio oszczędnie, dzięki czemu nie spowalniają akcji.

Znakomicie wypada także warstwa wizualna. Co prawda widać różnice między ilustracjami Stephena Sergovii i Carmine’a di Giandomenico (na korzyść tego pierwszego), jednak kadrowanie, perspektywy, a także panoramy i tła wyglądają naprawdę dobrze. Nic tu nie zaburza lektury, nie ma żadnych wpadek przy mimice czy proporcjach. Całość prezentuje się dynamicznie, nieco mrocznie – dobrze pasuje do opowiadanej historii.

Dwa oblicza Two-Face’a to z jednej strony „zapychacz”, który nie ma większego związku z serią i którego można pominąć bez szkody dla znajomości przygód Batmana. Z drugiej strony to komiks, którego pomijać nie warto, bo jest solidnie wykonaną pracą i przyjemnym dodatkiem do serii.

Aleksander Krukowski

Scenariusz: James Robinson
Rysunki: Stephen Segovia, Carmine Di Giandomenico
Wydanie: I
Data wydania: Luty 2020
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 167×255 mm
Stron: 132
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328197978

About the author
Aleksander Krukowski
Literaturoznawca, krytyk literacki i tłumacz. Wytrwały recenzent książek i komiksów, publikujący w różnych zakątkach internetu. Fan Granta Morrisona, Alana Moore'a, Warrena Ellisa i Neila Gaimana, chętnie sięgający po komiksy spoza swojej strefy komfortu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *