5 książek inspirowanych mitologią skandynawską, które warto przeczytać

0

2

W poszukiwaniu interesujących lektur zajrzymy dziś do książek inspirowanych mitologią skandynawską. Jest ich całkiem sporo, gdyż to modny temat, podbijany jeszcze przez popularność marvelowskich ekranizacji „Thora” oraz serialu „Wikingowie”, opartego na życiorysie legendarnego Ragnara Lodbroka. Jak to zazwyczaj bywa, niektórzy autorzy potrafią z pożytkiem dla swych książek czerpać ze skarbnicy mitologii nordyckiej, a dzieła i pomysły innych najlepiej pominąć milczeniem.

Poniżej przedstawiam subiektywny (jak zawsze) ranking twórców, którym udało się stworzyć z inspiracji mitologicznych nową jakość. Różni autorzy, różne gatunki literackie, różne wykorzystanie motywów mitologicznych.
Kolejność alfabetyczna.

1. Dan Simmons „Hyperion”, „Upadek Hyperiona”
Na początek zapewne największe zaskoczenie. Science fiction – i to klasyka gatunku. A ponadto dowód na to, że inspiracje mitologiczne przynależą nie tylko do gatunku fantasy i to najlepiej rozgrywającego się w czasach quasi-średniowiecznych.

D. Simmons wykorzystał motyw drzewa życia – w mitologii skandynawskiej nosi ono miano Yggdrasill. Tak też nazywa się drzewostatek, którym siódemka pielgrzymów udaje się na Hyperion, by stanąć oko w oko z legendarnym Chyżwarem. Jest to wyjątkowy statek – w całym wszechświecie istnieje tylko pięć podobnych. Żeby jeszcze pogmatwać wątki, dodam, że drzewostatek należy do zakonu templariuszy, a jego kapitan tytułowany jest Prawdziwym Głosem Drzewa. Nie należy bowiem traktować „Yggdrasillu” z wizji D. Simmonsa jako mechanicznego statku. To raczej twór organiczny.

httpzureklukasz.comhyperion-marzenia-o-ekranizacji

Kilka fanowskich wyobrażeń drzewostatku „Yggdrasill”

Źródło: http://zureklukasz.com/hyperion-marzenia-o-ekranizacji/

Kolejnym odbiciem drzewa wszechświata w uniwersum D. Simmonsa jest Drzewo Bólu Chyżwara, istniejące poza czasem i przestrzenią. Było gigantyczne, jego gałęzie sięgały kosmosu. Podobnie jak Chyżwara stworzono je z chromu i stali. Z konarów wyrastały kolce, na które „żelazny Grendel z piekła rodem” (jak poetycko ujął to Martin Silenius) nabił dziesiątki tysięcy ludzi z różnych epok, także z przyszłości. A zagadka czasu to jeden z najważniejszych wątków przewijających się w powieściach D. Simmonsa.

2. John. R. R. Tolkien i Śródziemie
Gdyby w tym zestawieniu zabrakło twórcy Śródziemia, wielu z was z pewnością byłoby zaskoczonych. Ale zaskoczenia nie będzie. Z nawiązaniami do mitologii skandynawskiej jest w twórczości J. R. R. Tolkiena jak z powietrzem. Są tak liczne, że stają się niezauważalne. Nadrzędnym celem wykreowania Śródziemia było stworzenie mitologii dla Anglii. J. R. R. Tolkien, tworząc zręby własnej opowieści, czerpał z mitycznych opowieści Północy.

Nawiązania do mitologii skandynawskiej funkcjonują w jego dziełach na wielu różnych poziomach. Choćby w nazwach. Śródziemie to w języku polskim neologizm, ale angielskie Middle-earth to odpowiednik skandynawskiego Midgardu – świata ludzi. Imiona krasnoludów, którzy ruszają na wyprawę w „Hobbicie” zaczerpnięto z wyliczenia karłów z „Wieszczby wölwy”. Podobnie jak imię Gandalf, choć jeżeli chodzi o konstrukcję postaci, pierwowzoru należałoby szukać w Väinämöinenie, bohaterze fińskiego eposu „Kalewala”. Ale to temat na odrębny artykuł.

Szkielet fabularny „Hobbita”, wyprawa przeciwko smokowi, została zaczerpnięta z poematu „Beowulf”. Sam Smaug, który gromadzi skarby głównie po to, by się na nich wylegiwać, przypomina gada ze wspominanego wyżej poematu, ale także Fafnira, którego zabójcą był słynny Sigurd z „Sagi o Wölsungach”. A jeżeli już jesteśmy przy tym rodzie warto wspomnieć, że z tej opowieści wywodzi się motyw złamanego, a potem przekutego miecza, który jest widomym znakiem gotowości do objęcia tronu, należnego herosowi z racji urodzenia.

TN-Earendil_the_Mariner

Ted Nasmith „Eärendil”, ilustracja do „Silmarillionu” J. R. R. Tolkiena

Historia mitycznego kowala Wölunda znalazła swe odzwierciedlenie w postaci Eola, zwanego Ciemnym Elfem. Jeden z najważniejszych bohaterów mitologii Tolkiena, Eärendil, ma swój pierwowzór w postaci Aurvandila (Jutrzenki), którego przemarznięty palec Thor rzucił na nieboskłon i w ten sposób powstała nowa gwiazda.
Przykłady można by mnożyć. Jednak i te powyższe wystarczą do zilustrowania tezy, że kreacja Śródziemia bazuje na dawnych opowieściach germańskich, celtyckich czy fińskich. Nic dziwnego, że regularnie ukazują się na rynku dzieła będące dowodem gruntownego zgłębienia tematu przez J. R. R. Tolkiena – jak „Legenda o Sigurdzie i Gudrun” czy „Beowulf”.

3. Łukasz Malinowski – cykl o Ainarze Skaldzie

skald-tom-1-karmiciel-krukow-b-iext37868960

A teraz czas na coś z rodzimego podwórka. Łukasz Malinowski specjalizuje się w dziejach średniowiecznej Skandynawii, a swoją wiedzę wykorzystał, tworząc postać Ainara Skalda, wikinga żyjącego w X wieku. Wielbiciela kobiet, trunków i błogiego lenistwa, który w razie potrzeby i skleci przyzwoitą poezję skaldyczną, i rozprawi się z wrogami przy pomocy narzędzia ostrzejszego niż własny język.

Oryginalnym rozwiązaniem, jakie zastosował w cyklu swoich powieści Ł. Malinowski, jest porzucenie powszechnie znanej wersji mitologii skandynawskiej i stworzenie własnej wariacji na jej temat. Bazowym założeniem było rozbicie postaci Odyna na kilka osobnych bytów, z których każdy odpowiada za coś innego, gdyż, jak wiadomo, Jednooki miał sporo zajęć – był patronem wojowników i bitewnego szału, poetów, magii run, a poza tym chętnie podróżował po świecie, chowając się za różnymi imionami i rondem szerokiego kapelusza. Jedno z jego imion – Göllnir, Bitewny Krzyk, to w uniwersum Ainara synonim stwórcy, z jego krzyku narodził się cały świat.

Inni bogowie znani z mitologii skandynawskiej także pojawiają się pod mniej znanymi, choć używanymi, imionami. Na przykład Thor to Magni, zazwyczaj przedstawiany jako syn Gromowładnego, a tu uznany za uosobienie jego siły. Lopti to nie kto inny jak Loki, a Freja nosi imię Gefny.

4. Neil Gaiman „Amerykańscy bogowie”

amerykanscy-bogowie-b-iext38081632

Jedna z najbardziej znanych i moim zdaniem najlepsza powieść Neila Gaimana. Cień wychodzi z więzienia z mocnym postanowieniem, że zmieni swoje życie. I zmieni, a jakże, tyle że niekoniecznie w taki sposób, jak by chciał. Pozbawiony celu zatrudnia się u tajemniczego pana Wednesdaya (nieprzetłumaczalna na język polski gra słów, Wednesday w j. angielskim to ‘dzień Wotana’ czyli Odyna) i rusza w niezwykłą podróż po Ameryce.

„Amerykańscy bogowie” to książka, która zgrabnie łączy ze sobą różne gatunki literackie – fantasy, horror, powieść drogi, kryminał. Ale nade wszystko jest to opowieść mityczna, ujawniająca prawdy o człowieku i świecie. Ponadto obowiązuje w niej typowy dla mitów czas kolisty, który powtarza się przez wykonywanie pewnych rytuałów. Tak bowiem należy interpretować ofiarę Cienia, nawiązującą do zawiśnięcia Odyna na Yggdrasillu w „Havamal”.
Jest tu też koncepcja ostatecznej bitwy, która zmieni świat. Gaiman zadaje w tej książce bardzo ważne pytanie: co tworzy bogów? Czy wystarcza do tego tylko ludzka uwaga? A w takim razie czyż bogami współczesnego człowieka nie są mass media – telewizja i Internet?
I wreszcie – co się stało z dawnymi bogami? Czy odeszli w niebyt wraz ze swoimi wyznawcami? Na kartach książki autor tworzy wizję świata, w którym dawni bogowie z różnych krain, nie tylko Skandynawii (pojawiają się słowiańscy Czarnobog, Bielebog i siostry Zorze, hinduska Kali czy Iblis i Bastet rodem z Egiptu), wciąż egzystują w naszym świecie, marząc o dawnej potędze i snując plany, jak ją odzyskać.

Mądra, wciągająca książka, która aż kipi od mitologicznych i filozoficznych nawiązań, a ponadto skłania do refleksji o wierze i jej znaczeniu w życiu każdego człowieka.

5. Siri Petttersen „Dziecko Odyna”

krucze-pierscienie-tom-1-dziecko-odyna-b-iext39313063
„Dziecko Odyna” to debiut Norweżki Siri Pettersen, a zarazem pierwsza część cyklu „Krucze Pierścienie” w skład którego wchodzą jeszcze „Zgnilizna” i „Evna”.

Autorka wykreowała w nim własny fantastyczny świat, bazując przy tym na skandynawskich wierzeniach. Główną bohaterką jest piętnastoletnia Hirka (z powodu wieku bohaterów i dominującego motywu dojrzewania oraz pierwszej miłości niektórzy zaliczają ten cykl do young adult, ale myślę, że z uwagi na rozbudowaną wizję świata bardziej należy mu się po prostu kategoria fantasy), która… nie ma ogona. Tak, to nie są żadne żarty. W Ym, świecie, w którym żyje Hirka, ludzie to dzieci Odyna, istoty niemal mityczne, które roznoszą zgniliznę. Ich znakiem rozpoznawczym jest właśnie brak ogona oraz nieumiejętność korzystania z Evny, magii świata Ym. Jak się pewnie domyślacie, Hirka nie dość, że nie ma ogona, to czerpać magii też nie potrafi, a jej pojawienie się w świecie aetlingów z pewnością nie jest ani przypadkiem, ani nie zwiastuje niczego dobrego.

Imię głównego antagonisty – Urda Vanfarinna – pochodzi od jednej z sióstr Norn, mieszkających obok świętego jesionu Yggdrasilla, symbolu nieubłaganej konieczności.

„Dziecko Odyna” oferuje czytelnikowi ciekawy świat fantasy (jest mapa, oczywiście), zbudowany na gruncie skandynawskich wierzeń i obyczajów (zwróćcie uwagę na Kruczy Dwór). Walka dobra ze złem, magia, tajne stowarzyszenie rządzące światem, które ukrywa wiele tajemnic, wszechobecne kruki, a wreszcie prawdziwie epicki finał – choćby dla niego samego warto przeczytać książkę Siri Pettersen.

Barbara Augustyn

Podziel się

O autorze

Barbara Augustyn

Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Odpowiedz