4 powody, dla których należy przeczytać „O czym szumią wierzby” Kennetha Grahame’a

0

YnMtMS1kYjY4MDIzNTk1NGVmZTljNDNmNWJlNGNmYzBhNDk0N2MwMzgwODdkLXVxV1UxMHQxMFhld1Z5VExPcXQvZWVTNnd4M2huUzhCU3FlL0xrem9KU2M9„O czym szumią wierzby” Kennetha Grahame’a klasyką literatury dziecięcej jest i basta! Pierwsze wydanie powieści ukazało się w 1908 r. i od tego czasu książka cieszy się niesłabnącą popularnością. Wciąż ukazują się jej wznowienia, doczekała się także adaptacji filmowych, teatralnych i radiowych.

Jest wiele powodów, dla których należy przeczytać „O czym szumią wierzby”. Poniżej przedstawiam mój prywatny ranking.

Po pierwsze – przygoda
Nie byłoby całej opowieści, gdyby pewnego wiosennego dnia Kret, porządne, poczciwe zwierzę, nie wyrwał się z codziennej rutyny, nie porzucił domowych obowiązków i nie ruszył w szeroki świat. A tam czekali na niego nowi, wspaniali przyjaciele: Szczur Wodny, Wydra, Borsuk i Ropuch, nieznane miejsca do odwiedzenia (Rzeka czy Puszcza) oraz niezwykłe przygody.

„O czym szumią wierzby” to pochwała marzeń, zmian i poszukiwania przygód. Jako dziecko nie uświadamiałam sobie tego, ale teraz, kiedy czytam początek opowieści, nasuwa mi się skojarzenie z „Hobbitem” Johna R. R. Tolkiena. Trzeba tylko chęci i odwagi, by porzucić to, co doskonale znane, a wtedy świat stoi przed nami otworem. Przy tym Kret nie zapomina, że dobrze jest wyruszyć w podróż, ale dobrze także mieć własny dom, do którego chce się wracać.

3

Po drugie – Ropuch
Nic nie poradzę na to, że Ropuch jest moim ulubieńcem. Zwierzęta przedstawione przez K. Grahame’a są odbiciem różnych ludzkich postaw. Ropuchowi przypadła w udziale ta najmniej wychowawcza, ale z pewnością najbardziej widowiskowa. Ropuch ma w sobie coś z szekspirowskiego Falstaffa. Uwielbia się przechwalać i upiększać swoje przygody, kreując się na nieustraszonego i niezwyciężonego, nawet jeżeli chwilę wcześniej był śmiertelnie przerażony. Ale oddam na chwilę głos samemu Ropuchowi:

Jaki ze mnie mądry Ropuch. Nie ma z pewnością na całym świecie zwierzęcia równie mądrego jak ja. Nieprzyjaciele zamknęli mnie w więźniu, otoczyli strażą, dozorcy pilnowali mnie dzień i noc, a ja wbrew temu wszystkiemu wydostałem się li tylko dzięki sprytowi połączonemu z odwagą. Gonili mnie przy użyciu parowozów i policji, i rewolwerów, a ja tylko pstryknąłem w palce i rozwiałem się ze śmiechem w przestrzeni. Zostałem, niestety, wrzucony do kanału przez kobietę o tłustym cielsku i złośliwej duszy, i co z tego? Dopłynąłem do brzegu, schwyciłem jej konia, odjechałem w triumfie i sprzedałem konia za pełną kieszeń pieniędzy i za doskonałe śniadanie. Ho, ho! Jestem Ropuch! Piękny Ropuch! Powszechnie lubiany Ropuch! Znany szczęściarz Ropuch!
(K. Grahame, „O czym szumią wierzby”, Zysk i S-ka, Poznań 2016, s. 218)

Pycha, zarozumiałość, a do tego rozmaite bziki, które rządzą życiem Ropucha, napędzają całą akcję, dostarczając czytelnikowi okazji do świetnej zabawy.

Po trzecie – angielski sznyt
Książka K. Grahame’a jest na wskroś angielska. To się po prostu czuje. Zwierzęta mają swoją własną etykietę, zasady, którymi kierują się w życiu, a łamanie ich jest źle widziane w towarzystwie. W „O czym szumią wierzby” pojawiają się też iskierki słynnego angielskiego humoru.

Nie brak także celnych uwag dotyczących całego społeczeństwa. Dodam – ludzkiego społeczeństwa, gdyż antropomorfizacja bohaterów pozwala na takie porównanie. I znowu odwołam się do Ropucha i jego rozważań o roli pieniędzy w świecie.

Przypominał sobie z przerażeniem, że zostawił w celi marynarkę i kamizelkę, a wraz z nimi notes, pieniądze, klucze, zegarek, zapałki, ołówek, jednym słowem – wszystko, co sprawia, że warto żyć na świecie, wszystko, czym odróżnia się zwierzę o licznych kieszeniach, pan stworzenia, od niższych bezkieszeniowych lub jednokieszeniowych istot, które skaczą czy spacerują lekkim krokiem, niewyekwipowane do prawdziwej walki.
(K. Grahame, „O czym szumią wierzby”, Zysk i S-ka, Poznań 2016, s. 218)

4

Po czwarte – wydanie
Zysk i S–ka zafundował nam pod choinkę piękne, bibliofilskie wydanie klasycznej opowieści K. Grahame’a. Ilustracje Ingi Moore świetnie współgrają z duchem powieści. Są nastrojowe i bardzo… angielskie, rzekłabym. Samo ich oglądanie może dostarczyć dzieciom (i nie tylko) wiele przyjemności oraz przykuć ich uwagę.

Jeżeli nie wiecie, co kupić w prezencie najmłodszym czytelnikom, to polecam wziąć pod uwagę najnowsze wydanie „O czym szumią wierzby” K. Grahame’a. Znakomite połączenie formy i treści.

Barbara Augustyn

Autor: Kenneth Grahame
Tytuł: „O czym szumią wierzby”
Tłumaczenie: Maria Godlewska
Ilustracje: Inga Moore
Wydawnictwo: Zysk i S–ka
Liczba stron: 272
Data wydania: 2016

Podziel się

O autorze

Barbara Augustyn

Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Odpowiedz