PATRONAT SZUFLADY: Wylęgarnia – Robert Cichowlas

cichowlas_wylegarnia

Polski horror ma się, delikatnie mówiąc, nie za dobrze, o czym wiadomo nie od dziś. Ubiegłoroczne badanie czytelnictwa fantastycznego wykazało, że to gatunek literacki, który rzadko bywa pierwszym wyborem mola książkowego. Horrory dostępne w księgarniach to przede wszystkim powieści autorów z zachodu. Tam gatunek cieszy się znacznie większą popularnością i nie wywołuje tylu kontrowersji. Pojawienie się jakiejkolwiek pozycji grozy rodzimej to rzadki kwiatek, który powinno się rwać bez zastanowienia. I taką właśnie książką jest najnowszy zbiór opowiadań Roberta Cichowlasa pt. „Wylęgarnia”.

Już na pierwszy rzut oka książka wydawnictwa Forma przyciąga wzrok i uwagę oryginalną szatą graficzną oraz nietypowym kształtem – jest kwadratowa. Należy do serii CITY, w której są prezentowane książki z polskiej fantastyki i grozy. Abstrakcyjna ilustracja przyciąga oko, odcinając się od czarnego tła. Książka została wyposażona w zakładkę – a tych nigdy dość – oraz interesujący dodatek w postaci pocztówek reklamujących pozostałe pozycje w serii CITY – nigdy nie wiadomo, czy za parę lat nie staną się rarytasem kolekcjonerskim.

Wnętrze jest niemniej ciekawe i urozmaicone. „Wylęgarnia to” zbiór trzynastu opowiadań prezentujących rozmaite odcienie grozy. Wymagający fan horroru na pewno nie rozczaruje się lekturą tej książki. Znajdzie w niej m. in. duchy, krwawe rytuały, wampiry, choroby psychiczne i makabryczne zbrodnie, a nawet przybyszów z kosmosu, a to wszystko odpowiednio doprawione szczyptą tajemniczości. W opowiadaniach Cichowlasa groza doskonale współgra z rzeczywistością. Dzięki swojskim realiom wydarzenia i przeżycia postaci zyskują na autentyczności. Bohaterowie to przeciętni Kowalscy, jakich setki mijamy codziennie na ulicach. Najczęściej za sprawą niefortunnych okoliczności zostają oni uwikłani w dziwaczne, straszne i niejednokrotnie krwawe zdarzenia, które nam całe szczęście na ogół się nie przytrafiają.

Czytelnicy wciąż nękani po nocy wspomnieniami „Pokuty” mogą być spokojni. W „Wylęgarni” erotyki, co prawda, nie brakuje, ale seksualne doświadczenia bohaterów zostały przedstawione w sposób zdecydowanie bardziej stonowany. Opowiadania zawierają, jak na horror przystało, element makabry, krwawe szczegóły, a postaci bynajmniej nie stronią od ostrych narzędzi. Trzeba przyznać, że najlepsze opowiadania w zbiorze (np. „Krwavissimo”, „Dom doktora Gacheta w Auvers” itp.) należą do tych najbardziej krwawych.

Na wysokiej zawartości horroru w horrorze nie kończą się zalety „Wylęgarni”. To przede wszystkim kawał dobrej polskiej literatury, mocno zakorzenionej w naszej szarej, niełatwej rzeczywistości, w której błądzą rozmaici frustraci, rozbitkowie życiowi, kombinatorzy i niewinne owieczki (na rzeź). Treść niektórych opowiadań nawiązuje do istotnych wydarzeń politycznych itp., nieźle wypada także jako krzywe zwierciadło ludzkich zachowań.

„Wylęgarnia” to dobra, choć niepokaźna objętościowo książka, która umili wakacyjny urlop w specyficzny, właściwy tylko horrorowi sposób. Pozostaje życzyć Państwu miłej lektury, a szanownemu Autorowi więcej czasu na pisanie.

Ocena: 5/5

Tytuł: Wylęgarnia

Autor: Robert Cichowlas

Liczba stron: 213

Rok wydania: 2013

Wydawnictwo: Forma

About the author
(poprzednio Górska), współpracowniczka Szuflady, związana także z portalami enklawanetwork.pl i arenahorror.pl, pasjonatka czytania, pisania i oglądania horrorów, tancerka i zbieraczka lalek. Wieloletnia członkini Gdańskiego Klubu Fantastyki. Z wyboru mieszka we Wrocławiu z mężem i zwierzakami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *